Szukaj na tym blogu

wtorek, 1 stycznia 2013

Portiernia ( część 2 z 6 )

swoją pierwszą pracę, która trwała do dnia dzisiejszego. Zaraz po szkole zawodowej
jako ślusarz-spawacz otrzymał tu posadę. Potem dwa lata wojska, a następnie trzy
lata w technikum. Potem był okres strajków, działalność w wolnych związkach zawodowych. Stan wojenny, groźba internowania, ale do tego nie doszło tylko dzięki
ówczesnemu dyrektorowi, który wstawił się u odpowiednich służb, że ten młokos ma
jeszcze mleko po nosem. Do dziś wspomina tego dyrektora jako człowieka dobrego
dla załogi. Później, gdy niby trochę się uspokoiło i stary dyrektor odszedł, to pojawił
się jego następca, ściągnięty gdzieś z drugiego końca kraju. Chodziły za nim plotki,
że był jakimś ważnym w Urzędzie Bezpieczeństwa. A że miał we krwi walkę z byłymi
wówczas związkowcami to dawał się poznać jak z najgorszej strony. Czesiek miał z nim przez to ciężki żywot. Choć był dobrym fachowcem w swoim zawodzie to nie on
miał dobrze, tylko poplecznicy tacy jak Roman. Dyrektor wszystko robił, aby zakład upadł wiedząc, że i tak zbliża się kres komuny. Gdy nastał przełom i komuna upadła
to Czesiek jako jeden z pierwszych, choć nielicznych jak na ten zakład pracowników,
gdzie pracowało ponad 200 osób, zawiązał struktury Solidarności. Od razu spotkał się wraz ze swoimi kolegami na trudności, a to brak odpowiedniego pomieszczenia
dla związkowców, a to przeszkadzanie w wyjazdach w czasie pracy na spotkania
 organizacyjne Solidarności. Były to czasy, gdy w Warszawie tworzył się rząd z pierwszym po II Wojnie Światowej nie komunistycznym premierem, ale w terenie
dalej rządzili aparatczycy mijającego okresu. Wówczas to Czesiek doznał poważnego wypadku przy pracy, gdy podczas przecinania stali obcięło mu trzy palce
w prawej dłoni. Długie miesiące na zwolnieniu lekarskim, a następnie przyznana
renta inwalidzka, ale z małym uposażeniem. Został zwolniony z pracy, ale następnie
przyjęty jako rencista na portiernię, gdyż renta nie starczała na życie. Posiwiał z tego
wszystkiego i choć nie był jeszcze w zaawansowanym wieku, to wyglądał na starego
człowieka. Oczywiście zrezygnował z działalności związkowej i jako portier był tylko
szarym tłem dawnego człowieka wierzącego w odrodzenie demokracji, choć to były
jego pierwsze kroki w tym nowym dla niego i wielu jemu podobnym ludziom, świecie
pełnym niewiadomych do przewidzenia sytuacji. A że gospodarka kraju wchodziła na tory wolnego rynku to i upadały nierentowne zakłady pracy. W zakładzie gdzie pracował Czesiek też zaczęło się pogarszać, straszono zwolnieniami, trwały akcje
strajkowe, szalała inflacja, zarobki zmieniały się jak w kalejdoskopie. Dużo osób odeszło na wcześniejsze emerytury, a ich miejsce nikogo nie zatrudniano. Sypała się zakładowa organizacja związkowa, ci, co zostali to zaczęli się dogadywać z dyrekcją.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...