Szukaj na tym blogu

sobota, 23 lutego 2013

Opowiadanie : GODZINY OPORU ( część 8 z 9 ) obyczajowe

przy dłuższej ścianie skórzana sofa. Po drugiej stronie stał segment, gdzie wyróżniały się półki pełne książek. Nagle w oczy wpadło duże zdjęcie tejże pani jakby z milicjantem, podszedł bliżej tego segmentu i dokładnie przyjrzał się temu milicjantowi, był w stopniu kapitana. Obok uśmiechnięta ładna twarz kobiety, która wybawiła jego z opresji. Cofnął się lekko zdenerwowany takim widokiem.
- Spokojnie, to tylko historia, ten facet już nic dla mnie nie znaczy – usłyszał nagle głos kobiety, która weszła do pokoju z herbatą i ciastkami – siadaj spokojnie i pij herbatę, bo zaraz ostygnie.
Bartek spojrzał na nią niepewnym wzrokiem, ale posłuchał się jej rady, usiadł na drugim fotelu, naprzeciwko tej pani, przyjrzał się jej teraz dokładnie, była to blondynka o długich włosach, szczupła twarz, nos lekko zadarty do góry, ocenił ją gdzieś na około trzydziestkę.
- To pani mąż, co jest tam na zdjęciu – zapytał się obserwując jej reakcje.
- Tak, ale już były mąż, nie bój się on tu nie wejdzie, nie ma takiego prawa, a zresztą, jaka ja jestem dla ciebie pani, mów mi po prostu Anka, chyba nie jestem dla ciebie taka jeszcze stara, co?
- Nie, nie o to mi chodzi, po po prostu – zaczął się jąkać – pani jest starsza i tak wywypada zwracać się do osób starszych, tak uczyli mnie w szkole...
- No wiesz, co to ja jestem dla ciebie za stara, ja mam dopiero 32 lata i każdy mówi, że jestem na swój wiek młodo wyglądająca – jakby trochę speszona wstała w kierunku lustra - a ty ile masz lat skoro tak mówisz, chyba skończyłeś podstawówkę? – zażartowała.
- Nie no tak nie chciałem, jeżeli obraziłem to bardzo przepraszam...
- No dobrze już, skończmy z licytacją, kto jest młodszy czy ładniejszy, ale chyba dowód osobisty masz, skoro po nocach chodzisz już sam bez mamy – zapytała się siadając na fotel, kierują wzrok na jego oczy, chłopak spojrzał nieśmiało w jej kierunku odwracając swój wzrok na dywan.
- Tak tak mam już, w tym roku podchodzę do matury, chyba dotrwam, mam taką nadzieję -
- O tak, miałeś dziś trochę szczęścia, bo inaczej to wątpię czy myślałbyś teraz o maturze, gdyby ciebie złapali, to po karierze, a w najlepszym przypadku to spore opóźnienie w kierunku nauki miałbyś -
- Możliwe, że tak mogłoby być, ale dzięki pani, jeszcze raz bardzo dziękuję, chyba będę musiał już iść, rodzice mogą się niepokoić, zwłaszcza matka, której obiecałem, że wrócę przed 22.00. -
- O nie, teraz ja ciebie nie puszczę, a może gdzie obserwują ten blok i tylko czekają na twój ruch, a ty powiesz im gdzie i u kogo schowałeś się, o nie tak nie będzie, muszę ciebie zaaresztować w areszcie domowym, nawet nie myśl o tym, że pójdziesz, a jak będziesz się upierał to otworzę drzwi i zacznę krzyczeć żeś mnie napadł i dopiero opóźni ci się kariera w nauce -
-, Ale pani tak nie może, ja muszę iść do domu...
- Nic nie musisz, co powiedziałeś mamie jak wychodziłeś?
-, Że jak nie przyjdę, to znaczy, że nocuję u przyjaciela Romka -
- O widzisz i tak miało być, a tak dla ścisłości to, dlaczego tam nie jesteś? -
- Miałem tam spać, ale nie miałem gdzie, rodzinka wpakowała się niespodziewanie i musiałem iść...
- No tak, takich o to mamy przyjaciół, których poznaje się w biedzie, oj ty nieboraku...
- Nie, Romek jest w porządku, tylko tak jakoś wyszło, a zresztą, kto tam u niego przejmuję się kimś?



Ósma część opowiadania : GODZINY OPORU , ( obyczajowe )

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...