Szukaj na tym blogu

środa, 27 lutego 2013

Spotkanie idei

         Robert i jego przyjaciel a zarazem jego szef, Tomek długo przygotowywali się do tego spotkania, a raczej do promocji książki napisanej przez Roberta. Autor tej książki, a raczej tomiku wierszy, z zawodu technik mechanik, pomimo już nie najmłodszego wieku, kończył właśnie 30 lat, to jednak pasję pisania wierszy odkrył podczas urlopu nad morzem. Było to dwa lata temu podczas urlopu w Juracie spędzanego wspólnie z żona Justyna. Robert ożenił się trzy lata temu. Poznali się podczas pobytu w sanatorium w Ciechocinku. Justyna dwa lata młodsza od swojego męża miała kłopoty zdrowotne z przewlekłym i powtarzającym się zapaleniem zatok ocznych. Pomimo młodego wieku postanowiła na serio zadbać o swoje zdrowie, a że była pielęgniarką z zawodu to było dla niej nic trudnego zadbać o skierowanie do sanatorium. Robert już od najmłodszych lat miał kłopoty również z zapaleniem zatok. Jak był jeszcze małym chłopakiem to przeziębił się podczas wyprawy rodzinnej do lasu. Do pobytu w sanatorium namówił go jego przyjaciel a zarazem szef w pracy Tomek. A tam poznał swoją przyszłą żonę Justynę.
         Robert w szkole podstawowej nigdy nie miał kłopotów z j. Polskim. Gorzej szło jemu z przedmiotami ścisłymi a zwłaszcza z matematyka. Gdy już dostał się do technikum, to zapisał się do grupy teatralnej i działał tam przez cały okres nauki aż do matury. Napisał nawet sztukę, która następnie wystawiono w szkolnym teatrze. Więcej już nic nie napisał dla tego teatru, gdyż jego sztukę wycofano ze sceny, ze względów „ politycznych ”. był to rok 1988. Duży „ wkład ” w to wydarzenie miał ówczesny zastępca dyrektora szkoły Wroński Leopold. Robert jakby trochę wygaszony tym zdarzeniem ograniczył się jedynie do grania niewielkich ról na scenie. To jakby zahamowało jego pasje tworzenia.
         Dopiero 10 lat później odrodziła się pasja tworzenia w myślach Roberta. Gdy podczas pobytu nad morzem z żoną Justyną, przeżyli niefortunną przygodę,. Justyna podczas rannego spaceru po brzegu niespodziewanie przewróciła się i zwichnęła lewą nogę, a że spacerowała sama, Robert w tym czasie biegał po ścieżce zdrowia, to pierwszej pomocy udzielili jej przypadkowi wczasowicze. Po prawidłowym opatrzeniu nogi i zawiezieniu do lekarza, zawiadomieniu Roberta, okazało się, że tymi wczasowiczami są starsi ludzie, małżeństwo, ona poetka i dziennikarka gazety, on dziennikarz radiowy i publicysta. Robert, gdy tylko dowiedział się o tym wypadku natychmiast udał się do lekarza, a tam po założeniu szyny na nogę Justyny, przyjechali oboje do pokoju w domu wczasowym. Podziękował dla starszego małżeństwa za udzielenie pomocy, zaprosił do odwiedzenia i wspólnego spędzenia wieczoru przy lampce wina. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że Robert ma talent pisania, ale on sam wzbraniał się tego. Choć teraz, gdy Justyna została przykuta do łóżka, to Robert zaczął czytać tomiki wierszy podarowanych przez starsza panią poetkę. Zrobiło się nastrojowo podczas czytania wierszy. Tknęło Roberta do napisania wiersza na temat wypadku ukochanej...
- Panowie szybciej z tymi stołami, mało czasu pozostało, panowie ruszamy się – krzyczał Tomek do swoich pracowników, którzy pomagali przy organizowaniu spotkania promocyjnego książki Roberta. Za niecałe dwie godziny miał się zacząć wieczór autorski Roberta, który miał poprowadzić znany dziennikarz i publicysta Jan Dworniak razem z żoną poetką i dziennikarką Anną Zapałą. 



Opowiadanie : Spotkanie idei ( część 1 z 5 ) obyczajowe.
rys. aut.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...