Szukaj na tym blogu

środa, 6 lutego 2013

Złota rybka marzy o emeryturze.


Za lasami, za jeziorami, w przepięknej krainie zwanej Mazurami, było jeziorko, nie za duże nie za małe, nie za głębokie ani za płytkie, w sam raz. O tym jeziorze krążyły różne legendy i bajki, że w wodach tych żyła złota rybka, co spełniała życzenia, kto ją złowił, ale dotychczas to nikt nie potrafił udowodnić istnienia owej rybki.
         Dawno temu w wieku XXI, a raczej na początku tegoż stulecia Jasio wybrał się nad te jezioro, tak sobie bez żadnego celu, akurat nie miał, co robić ( tak w ogóle to był na zasiłku dla bezrobotnych, który akurat się kończył). Jak to Jasio zawsze miał dziwne pomysły, wziął sznurek, który zawsze nosił przy sobie, usiadł na kamieniu przy brzegu jeziora. Przywiązał haczyk zrobiony z drutu i założył kawałek chleba. Rzucił ten zestaw do wody i sobie podśpiewuje znane sobie tylko melodie. I nagle wielka fala zrobiła się przy brzegu, Jasio złapał sznurek i chciał uciekać przed siebie, ale nie dał rady. Coś go trzymało, bał się odwrócić, ale jakoś odwrócił się i zobaczył na haczyku malutką rybkę wielkości najmniejszego palca u ręki. Rybka rzekła: Puść mnie dobrodzieju, a nie pożałujesz, przyrzekam ci, że każde życzenie spełnię, jakie wymówisz. Jasio pomyślał, – co mi z takiej maleńkiej rybki, a niech płynie sobie. Puścił ją nawet nie zapytał jak ma spełnić się jej obietnica. Rybka już w wodzie krzyknęła: powiedz życzenie. Jasio wrócił do domu, po drodze usłyszał w radiu komunikat, że Marszałek Sejmu zrezygnował z tej funkcji, gdyż został premierem rządu. O ten to ma dobrze, nie musi o nic się martwić, ach żeby tak mnie wybrali na tego marszałka, to dopiero bym sobie pohulał.
         Gdy minęło jedno pokolenie syn Jasia, Nikodem już dorosły przyjechał na wakacje w rodzinne strony gdzie pochodził jego ojciec. Tylko, że zamiast sznurka Nikodem miał dobrej jakości wędkę i zarzucił w wodę. Po jakimś czasie coś drgnęło, jakby potężny szczupak szarpał się pod wodą. Nikodem ledwo, co ale przyholował tę nieznana mu jeszcze rybę. Gdy zobaczył ją krzyknął: o rany! Rybka zaś odezwała się: puść mnie a spełnię twoje życzenie, jakie tylko wypowiesz. Nikodem wypuścił rybkę, bo i po co jemu taka zdobycz. Gdy rybka była już dalej, to wypłynęła krzycząc: wypowiedz życzenie. Nikodem idą do domu zobaczył na słupie ogłoszeniowym, że przyjmują do policji. O żeby tam się dostać, mruknął pod nosem.
         Gdy minęło następne pokolenie i jeszcze 100 lat, potomek Jasia, K – 6 wybrał się mad te same jezioro, co jego przodkowie. W ręku trzymał jakieś urządzenie ( nie potrafię tego urządzenia opisać) i wskazując czubkiem tegoż urządzenia wysłał jakieś fale radiowe i za moment lekka fala wody niosła rybkę. K – 6 wziął tę zdobycz w rękę i powiedział:
-, Co mi z ciebie, ani tym się pożywię, ani nie zarobię nic to, co mam z tobą zrobić?
- Najlepiej jak mnie wypuścisz, to spełnię twoje życzenie, choć już swoje lata mam, ale nie mogę iść na emeryturę, tego akurat to ja nie rozumiem?
-, Co to jest życzenie, nie znam takiego słowa?
- Możliwe, zapomniałam, że to już XXIII wiek, jak ten czas szybko biegnie, ale czemu ja nie mogę iść na emeryturę, to mnie już irytuje ponad dwieście lat, pamiętam jak dziś złowił mnie głupek i obiecałam mu spełnić każde jego życzenie. Spełniłam i chciałam, aby jako Marszałek Sejmu przyspieszył wiek emerytalny, ale jakoś mu to nie wyszło, szkoda. Ale jego syn już trochę mądrzejszy został policjantem i też spełniał jego życzenie, chociaż pragnęłam, aby złapał konkurencje z sąsiedniego jeziora, ale też chyba mu się to nie udało.
- Dobrze mówisz, mój praprapradziad dalej jest Marszałkiem Sejmu i przeszła ustawa o podwyższeniu wieku emerytalnego, ale zapomnieli dopisać konkretny wiek kobiet i mężczyzn. W tym czasie, gdy ta ustawa już weszła w życie stary Marszałek został młodym Premierem. To Marszałkiem został mój dziad i wpłynęła poprawka od tego starego/ młodego, która wskazywała konkretny wiek dla kobiet i mężczyzn. Ale dziadek chciał ich przechytrzyć i zamroził tę poprawkę w sejmowej zamrażarce. Wybuchła afera, ale w żaden znany do dziś sposób nie można odmrozić tejże zamrażarki. I w ten oto sposób jest ustawa, ale okazała się bublem. Do dziś wszyscy muszą pracować, bo nie ma ustawy, przykro mi musisz dalej pracować rybko.
- O cholera, sama sobie narobiłam biedy, a chciałam sobie pobimbać gdzieś na Karaibach na złotej plaży, a tu przyjdzie dalej oszukiwać głupków, choć i ich dziś tu brakuje, same roboty chodzą po świecie, jak tu żyć i za co?




Złota rybka pragnie emerytury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...