Szukaj na tym blogu

niedziela, 17 marca 2013

Opowiadanie; Cienie miłości ( część 5 z 6 ) obyczajowe.

- Zobacz tam za kioskiem, widzisz gościa stojącego tam? – zapytał się.
- Widzę ktoś tam stoi, ale czy musi to być ten facet? – odpowiedziała.
- Mamo to na pewno on poznaje go, po jego budowie ciała – odrzekła po cichu Kamila.
- Szkoda, że tak późno poznałaś tego kolesia z tejże strony? – stwierdziła matka.
- Mamo czy ty musisz teraz mi dokuczać? – krzyknęła córka.
- Ciszej, obudzicie dzieci – wtrącił się ojciec, jednocześnie nie przerywając obserwacji mężczyzny znajdującego się po drugiej stronie ulicy – idę zadzwonić na policję, ten typ mi się nie podoba, mogą być z tego jakieś kłopoty.
- Poczekaj trochę, zobaczymy czy długo tu będzie stał, może zaraz sobie pójdzie nie panikuj, chyba jesteś mężczyzną, obronisz nas – odradzała żona zawiadomienie policji.
Mężczyzna burknął coś pod nosem i udał się do dziecinnego pokoju zobaczyć młodsze dzieci, czy się nie obudziły przez te krzyki. Matka z córką dalej obserwowały kiosk, za którym chował się były ukochany Kamili. Nagle Kamila krzyknęła: nie widać jego, gdzieś zniknął, może poszedł sobie.
- A widzisz, postał trochę i poszedł do domu, tak przeważnie robią faceci – stwierdziła - chodź idziemy do kuchni coś musisz zjeść, jesteś głodna na pewno i spragniona, po takim dniu wrażeń, chodź -
Gdy tylko wyszły z pokoju, nagle jak huknie w pokoju jakby wyleciały szyby w oknie, wystraszone zaczęły krzyczeć: ratunku!. Ojciec wyskoczył z dziecinnego pokoju:, co u licha się stało! – krzyknął wbiegając do pokoju, gdzie było pełno potłuczonego szkła.
- Ktoś wybił szybę w oknie, to na pewno on ten bandyta, wezwij policję – krzyczała struchlała żona – to na pewno ten bandzior, on nas jeszcze pozabija – trzęsła się ze strachu.
- Teraz, gdy się boisz to każesz wzywać policję, no dobra dzwonię, bo faktycznie to jakiś ćpun z tego gościa, jeszcze gotowy wejść do nas, trzeba poszukać siekiery, szkoda, że nie mamy dobrego psa – wyjął telefon z kieszeni i zaczął wybierać numer do policji. A jak tu znowu coś łupnie w pokoju Kamili, to wskoczył przez okno ten jej były chłopak, Kamila zaczęła się drzeć w niebogłosy: tato on tu jest ratunku, pomocy! On zaś złapał dziewczynę i przyłożył jej nóż do gardła – Spokojnie złotko, spokojnie musimy porozmawiać.
- Puść ją ty bandyto, bo nie ręczę za siebie – krzyknął ojciec w kierunku mężczyzny trzymającego w ramionach jego córkę.
- Spokojnie tatusiu, nic jej nie zrobię, tylko chce z nią porozmawiać o naszym związku, tatusiu odejdź, bo dźgnę kosą twoją córeczkę, odejdź dalej – stanowczo krzyknął bandyta.
- Kamila spokojnie zaraz przyjedzie policja to zrobi z nim porządek – krzyczała matka.


Piąta część opowiadania.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...