Szukaj na tym blogu

wtorek, 19 marca 2013

Opowiadanie ; Cienie Miłości ( część 6 z 6 ) obyczajowe

- O jest i moja teściowa, witam mamusię serdecznie, ale poproszę o parę minut rozmowy z córeczką, bardzo proszę – z ironicznym uśmiechem zwrócił się do kobiety.
- Mamo, tato proszę nie zostawiajcie mnie z tym wariatem on mnie zabije, proszę błagam, ja chcę jeszcze żyć puść mnie, proszę, - rozpłakała się Kamila
- Ty bandyto puść nasze dziecko ty ban... nie dokończyła słowa.
- Ku...a mać spokój do ch..a, bo zaraz zarżnę tę dziwkę, wypie...lać z tego pokoju, ale już, bo zadźgam tę sukę – stanowczo krzyknął napastnik.
Ojciec wziął za rękę żonę i wyszli z pokoju, w innym pokoju słychać było płacz dziecięcy, to młodsze dzieci obudziły się przez hałas dochodzący z pokoju Kamili.
- Zadzwoniłeś na policję – krzyknęła do męża.
- Niby, kiedy, toć nie kazałaś dzwonić – odrzekł szukając siekiery.
- Idę go zabije dziada jednego – znalazł siekierę w przedsionku,
- Zostaw on zabije nasze dziecko – zabraniała jemu iść do pokoju.
- On nas wszystkich pozabija jak coś nie zrobię, a ty dzwoń na gliny, masz tu telefon – powiedziawszy to ruszył w kierunku pokoju córki. Podszedł pod drzwi, a tam ujrzał jak bandzior całuje jego córkę, a ona próbuje się wyrwać z uścisku mężczyzny. Podszedł bliżej i z mocnym biciem serca starał się jak najciszej podejść napastnika od tyłu. A tu nagle mężczyzna odrzuca dziewczynę i z nożem zamierza się w kierunku ojca Kamili. Ten zaś poczuł strach w nogach, choć był jeszcze młodym to na widok faceta zbliżającego się w jego kierunku strach go obleciał, ale był w takiej sytuacji, że musiał coś zrobić z tym faktem. Tymczasem żona zamknęła się z pozostałymi dziećmi w ich pokoju i czekała na policję. Napastnik podszedł do ojca Kamili – no, choć tu, choć to pokroję ciebie, potem twoją żonkę, wasze bachory i na końcu tę zdzirę, choć, choć, co masz pietra, no tatusiu, co tak się pocisz, zaraz serduszko ci wyskoczy ze strachu, ha, ha, ha – próbował podnieść rękę z nożem w kierunku przeciwnika, ale nagle jęknął: o ku...a mać, jak mogłaś. Z hukiem opadł na podłogę, brocząc we własnej krwi...
         Tego zdarzenia rodzina Kamili a i ona sama to chyba nie zapomną do końca swoich dni. Może oprócz młodszego rodzeństwa Kamili. Ona poprzez wyrok sądu dla nieletnich, który nałożył na nią opiekę kuratora, ale długo musiała być pod opieką psychologa, zanim doszła do siebie po tym zdarzeniu. Czy doszła do siebie, po tym jak straciła wówczas dziecko, któremu nie dane było żyć na tym świecie.
       

Ostatnia część opowiadania

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...