Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 marca 2013

Opowiadanie : Spotkanie idei ( część 5 z 5 ) obyczajowe

Na sali zrobiło się nerwowo, ludzie zaczęli obawiać się o swoje bezpieczeństwo, gdyż grupa Wrońskiego cały czas okrzykiwała różne hasła, głównie komunistyczne, ktoś w międzyczasie oberwał plakat informujący o spotkaniu, to ktoś inny rzucił petardę na korytarz. Zrobiło się dosyć nieprzyjemnie jak na spotkanie literackie. Co płochliwi zaczęli powoli opuszczać salę, że zostali tylko ludzie Wrońskiego i po drugiej stronie Robert, Tomasz i prowadzący te spotkanie, żona Roberta wyszła jeszcze przed zajściem. Tomasz wyszedł do pomieszczenia obok, wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił do swoich ludzi... Tymczasem Wroński już na całego buntował swoich popleczników przeciw Robertowi.
- Panie poeto, gdzie podziali się pana wielbiciele, ha, ha, ha - zaśmiał się Wroński – no gdzie są ci twoi niby przyjaciele, zostałeś sam jak zawsze – dalej szydził z Roberta, ten zaś nic się nie odzywał, tylko kazał wyjść dla swojego przyjaciela, Jana. Tomasz dalej rozmawiał ze swoimi ludźmi, gdy nagle usłyszał strzał z sali, był to huk z pistoletu. Wybiegł szybko na salę i zobaczył leżącego na pół Roberta na stole. Chciał podbiec, ale padł drugi strzał z kierunku, gdzie byli ludzie Wrońskiego. Ten strzał trafił Tomasza w nogę, ten padając poprzewracał krzesła. Ludzie Wrońskiego zaczęli uciekać z sali, został tylko sprawca strzelaniny, Wroński.
 - I co ptaszki, nie uciekacie, a czemu to, a nie możecie, zaraz wam pomogę uciec z tego świata, zaraz pomo... – nie dokończył słowa.
- Stój policja, ręce do góry - nagle rozległ się krzyk w drzwiach sali. To patrol policyjny wpadł na salę. Jan wychodząc z sali zadzwonił po policję i właśnie przybyli na wezwanie. Wroński zatrzymał się, ale nie rzucił broni – Nie ruszaj się, rzuć broń, bo strzelę – krzyknął groźnie jeden z policjantów – Rzuć powiedziałem – A ku...a mać to ja mam się bać gliniarzy, ja, stary Wroński – i chciał się odwrócić z wycelowanym pistoletem w kierunku policjantów...
         Robert z bólem, ale postanowił odwiedzić swojego przyjaciela Tomasza leżącego w następnej sali, szpitala miejskiego. Na korytarzu spotkał swoją żonę – A ty gdzie się wybierasz?
- Ja tylko do Tomka – stękając przywitał się z żoną – ja tylko do tej sali.
- Teraz jest u niego żona, to poczekaj chwilkę – rzekła Justyna podtrzymując męża.
         Wroński podstrzelony przez policjantów, wylizał się z ran i po krótkim procesie sądowym trafił do zamkniętego zakładu z zaburzeniami emocjonalnym.

Ostatnia część opowiadania : Spotkanie idei ( obyczajowe )

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...