Szukaj na tym blogu

sobota, 6 kwietnia 2013

Druga część opowiadania : Rozmowa w trzech kierunkach ( obyczajowe )

- Kochanie ja ciebie rozumiem, ale tak nie bierz do głowy tego, co tu się dzieje, myślisz, że te twoje narzekanie zmieni coś w tym domu, zapewniam, że nie – dumnie odpowiedziała całując męża w policzek biorąc do ręki półmisek z sałatką, a drugi podała mężowi, aby ten zaniósł też na stół.
- O słychać kogoś na schodach chyba ktoś schodzi z góry?- zmienił temat rozmowy.     
- Aha, chyba wyczuli, że jedzenie podane? – odpowiedziała ustawiając półmisek na środku stołu, poprawiając przy okazji talerze.
-, Ale czuć zapachy – stwierdziła Anna, która jako pierwsza pokazała się na korytarzu – Ooo to już stół jest zastawiony, a my przyszłyśmy pomóc tobie Dorotko.
- Nie ma sprawy, mój dżentelmen mi pomógł porozstawiać – odpowiedziała siadając na krześle.
- To może ja zaparzę po kawce lub herbatce – włączyła się Teresa – są chętni, bo ja sobie muszę zaparzyć kawę ze śmietanką, zmarzłam tam na górze, brr jak zimno, wam też tak jest – zapytała resztę towarzystwa udając się do kuchni.
- Wiesz, co ja ci pomogę, zaparzymy trzy kawy i dwie herbaty, a reszta niech sama sobie parzy czas minął – zawołała Alicja – a nasi panowie to chyba mają jakieś zebranie rodzinne albo pogawędkę męską, bo kazali nam iść na dół na kolację – zwróciła się do szwagierki Doroty – a ty nie powinnaś być tam to chyba i jesteś tym zainteresowana tak przynajmniej podejrzewam?
- Nikt mi nic nie mówił ze mam tam iść, a zresztą sama powiedziałaś, że to męska sprawa, przecież i tak oni mało ze mną rozmawiają jakbym była za młoda dla nich do rozmowy, widocznie nie te pokolenie – odpowiedziała patrząc się na zdjęcie portretowe swoich rodziców wiszącego naprzeciwko jej krzesła, uśmiechając się do wizerunku swojej matki.
- Mi się wydaje, że oni coś chcą postanowić w sprawie ojca, przecież trzeba coś zadecydować? – wtrąciła się do rozmowy Anna.
- Właśnie wrażliwy temat, nikt nie chce tu mieszkać, każdy ma swoje życie i swoje problemy, ciężko coś tak postanowić, a zwłaszcza, że dziadek sam nie wie, co chce dokładnie, raz pragnie żeby ktoś tu z nim zamieszkał, drugi raz, że sam sobie da rady, tak to wygląda – stwierdziła Teresa słodząc sobie kawę i poprawiając fryzurę nad czołem.
- A moim zdaniem to ojciec powinien kogoś tu wziąć na stancje za pomoc przy prostych pracach i po kłopocie – dołączył do rozmowy Damian, rzadko mówiący się w sprawach rodzinnych a zwłaszcza w tak szerokim gronie.
- Chyba, że ty przyjdziesz tu mieszkać, zresztą już tu mieszkaliście i co długo ledwo rok wytrzymaliście, to trzeba rozwiązać w inny sposób, bardziej radykalny moim zdaniem – rzekła Anna.
- A o czym tak rozmawiacie a może, o kim? – nagle otworzyły się drzwi z pokoju gdzie odpoczywał ojciec, który właśnie wszedł do salonu.
- O tata, co wypocząłeś już miałam ciebie budzić, ale chciałam żebyś się zrelaksował i był pełen optymizmu – podbiegła Dorota w kierunku ojca.
- Już dobrze, dobrze, ale chyba przerwałem ważną rozmowę moje panie, o przepraszam pan tu też jest obecny – uśmiał się w kierunku zięcia.

Druga część opowiadania : Rozmowa w trzech kierunkach.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...