Szukaj na tym blogu

piątek, 12 kwietnia 2013

Piąta część opowiadania : Rozmowa w trzech kierunkach.( 6 ) Obyczajowe



 - O wreszcie moi synkowie zeszli z góry do plebsu – zaśmiał się ojciec widząc trzech synków przy stole zastawionym do kolacji – siadajcie, siadajcie, czym chata jeszcze bogata to częstujcie się rachunku dziś wam nie wystawię ha, ha.
-, Co taki ojciec jesteś zadowolony, co córka będzie miała wreszcie wnuka – odkrzyknął Robert jak zwykle piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu.
Dorota poczerwieniała po tym jak jej brat powiedział o dziecku, Damian spojrzał na szwagra jakby musie scyzoryk otworzył się w kieszeni, ale od początku, gdy tylko wzięli ślub to Robert nie lubił szwagra, nikt nie wiedział dokładnie, za co, ale już tak było od początku. Dorota najmłodsza z dzieci Władysława mimo ukończonych 32 lat nie mogła zajść w ciąże i z tego powodu bardzo przezywała ten stan beznadziejności. Razem ze swoim mężem prowadzili małą księgarnię w centrum miasta, dorobili się trochę gotówki pobytem w Anglii, gdzie wyjechali dwa lata po ślubie. Mieszkali w dwupokojowym mieszkanku nie opodal swojej księgarni, mimo iż mieli propozycję zamieszkania u ojca na górce to jednak po rocznym pobycie w tymże domu postanowili kupić sobie małe mieszkanko i być na swoim, a dla czego zrezygnowali z mieszkania u ojca to nie trudno się domyślić.( uważny czytelnik na pewno to zauważył, - przyp. autora).
- A właśnie, że nie to drogi synku, a mam wam cos do zakomunikowania wszystkim tu obecnym, ale to może być dla was szokiem, a zwłaszcza tobie Roberciku, możesz być zaskoczony tym, co stary ojciec ma do powiedzenia, aha – tajemniczo zaśmiał się ojciec spoglądając na zegarek wiszący nieopodal portretu jego z żoną Janiną.
- A co dziadek będziesz się żenił czy co – zapytała się ciekawa jak zwykle Anna.
Zebrani członkowie rodziny zaczęli miedzy sobą droczyć się, o co tu może chodzić, chodziły wersje, że ojciec zaproponuje komuś zamieszkanie tu u niego lub inną propozycję. A to, że któremuś z wnuków lub wnuczek zaproponuje mieszkanie w zamian za opiekę, tu było silne pragnienie ze strony Roberta i Anny względem ich córki, która zaczęła studia zaoczne, miała pracę i chciała wyprowadzić się z domu rodzinnego. Również Roman był zainteresowany, aby jego młodszy syn, który chciał się wkrótce ożenić tu się osiedlił z przyszłą żoną. Jak również Bogdan by nie odrzucił propozycji, aby jego najstarsza córka Monika zamieszkała tu w zamian za opiekę nad dziadkiem? Propozycje te, które były obgadywane na górze przez ponad godzinę przez trzech różniących się miedzy sobą charakterami i sposobem podejścia do ojca braci jakby straciły już na ważności. Wszyscy zajadali się jakby nie jedli z tydzień. Ojciec obserwował jedzących członków rodzinki, sam mało zjadł nie miał apetytu. Ze wszystkich dzieci najbardziej lubił swoją Dorotkę, mocno współczuł jej z powodu braku dziecka. Z synów zaś lubił Bogdana, bo ten zawsze miał dla niego czas i pomagał przy delikatnych sprawach o raz drobnych naprawach. Romana lubił go, ale narzekał na jego niezaradność względem wychowania synów. Zaś Roberta to nie za bardzo go znosił, zwłaszcza, gdy ten dokuczał dla jego córeczki Doroty. Władysław wyszedł przed dom, aby odetchnąć świeżym powietrzem, śmiał się pod nosem widząc przed oczami wszystkich swoich bliskich zaskoczonych tym, co powiedział przed wyjściem na podwórko. Miał poważne plany, ale na razie nie chciał ich nikomu zdradzać. 

Piąta część opowiadania - Rozmowa w trzech kierunkach. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...