Szukaj na tym blogu

niedziela, 25 sierpnia 2013

Ucieczka na Zachód - wciąż żywa ( Fakty i Mity)

 Ucieczka na Zachód – sposobem na przetrwanie…

          Spotkałem na ulicy, młodzieńca, powracającego z pracy, to rzadki widok na ełckich ulicach, który zapytany, jak w pracy, odpowiedział: bez zmian, dalej to samo. Jeszcze, gdy pracowałem w tej prywatnej firmie, przed moim zwolnieniem, po 182 dniach rzetelnego chorowania, ten młodzieniec przyszedł do pracy. Dziś zapytałem czy jest praca i czy można dorobić po godzinach, owszem odpowiedział, można, ale jemu z najniższą stawką się nie opłaci, zostawać po godzinach. Chłopak woli wyskoczyć na piwko, do dziewczyny czy na rybki, w końcu jest młody i należy się jemu to jak psu buda. A praca, swoje jak to określił zrobił, a to, co proponuje pracodawca widocznie nie przechodzi przez jego oczekiwania, choć wspomniał jakby miał porządną stawkę, to z chęcią zostałby po godzinach, a nawet i przyszedłby w sobotę. Odpowiednia stawka robi wielką różnicę w podejściu do pracy, ale co to jest odpowiednia stawka płacy? Dla jednych to taka suma, ze stać ich na podstawowe przeżycie, inaczej wegetacja. A dla innych to coś podobnego, jak mają pracownicy na Zachodzie Europy?
                  Zachodnia Europa, marzenie niejednego obywatela dawnego Bloku Wschodniego. Dziś już bez żadnych utrudnień można tam się znaleźć. Młodzi Polacy wykorzystali daną im „szansę” na wyjazd do krainy marzeń ich ojców. Tam są już takie skupiska nowej Polonii, że tubylcy są w mniejszości. Owszem też marzyłem o wolnej Polsce, o zapełnionych półkach, o demokracji, ale te marzenia rozeszły się wraz z nadejściem dzikiego kapitalizmu, właśnie z Zachodu. Urodziłem się Polsce, ale pozbawionej Korony, dzieciństwo minęło na jednym programie telewizji, czarnobiałej, bez kolorowych reklam, które wówczas królowały na Zachodzie. Za E. Gierka pozwolono posmakować zachodnich wyrobów w tzw. PEWEKSACH. Ale tam trzeba było mieć zielone lub bony towarowe ( polskie dolary). Lata młodzieńcze spędziłem w czasie Stanu Wojennego i po nim. Karki na żywność, ogołocone półki, brak perspektyw, to wówczas królowało w Polsce. Kto tam wtedy myślał o Zachodzie, gdy ganiali zomowcy z pałami, też po zachodzie, ale Słońca? Dzisiejsza sytuacja ekonomiczna zmusiła i dalej zmusza obywateli polskich do wyjazdu za lepszą stawką, życia. Już nie potrzeba ani paszportu, ani wizy (rarytasy za Komuny), tylko chęci, dobry stan zdrowia i z nauczonym obcym językiem droga otwarta po zachodnie stawki, nieosiągalne, a wręcz poza zasięgiem polskich możliwości, a zwłaszcza na ziemiach tzw. drugiej i trzeciej kategorii. Myśl o dostatniejszym życiu, króluje dziś pośród młodych ludzi, pragnących jednym pstrykiem palca stworzyć coś, co starsi ludzie tworzyli przez drogi wyrzeczeń i nieosiągalnych marzeń. Taki waćpan chce od razu i mieszkanie, i kobietę, i tam coś jeszcze, bez żądnego trudu, pomysłów na życie, problemów. Ale tak się nie da, aby życie ludzkie istniało bez problemów. Tylko tak opowiadają poniektórzy znali ludzie z mediów, aby dalej być na topie. Problemy są wpisane w ludzką mentalność, bez nich nie byłoby emocji, adrenaliny tak mocno potrzebnej dla życia. Ci wspomniani watażkowie promują dziś dla młodych życie bezstresowe, ale za pomocą „róbta co chceta”, „Marycha to wspaniała, luźna przyjemność” itd. To o czym z takimi gościmy można dyskutować? Tam na Zachodzie „wszystko można”, a w Polsce nic? Takie słowa krążą między młodymi – tymi, co liznęli Zachodu. Fakt w Polsce brak jest systemu socjalnego podobnego do tego jak na Zachodzie, ale tam wartość rodziny jest dobierana inaczej niż do tej pory w Polsce, tam znaczenie rodziny obniża się kosztem wolności, ale tej dzikiej, prosto z buszu.
               Po II Wojnie Światowej Polska znalazła się w strefie Sowieckiej. Zachód oddał ( tylko, jakim prawem) Europe Wschodnią w ręce Stalina. Zapewne dla własnego spokoju, tak jak to było jeszcze przed II Wojną Światową ( Austria, Czechy). Po 1945 r. niektórzy powrócili z Zachodu do Polski, ale wielu po represjach zapragnęło powrotu, a tu stop. Paszport do sejfu, ale tego urzędowego, a pan czy pani do mamra. I tak, aż do wjazdu Dzikiego Zachodu, po ucieczce Wschodnich Bojarów. Zastanawia mnie jedno, – dlaczego rządy w Polsce, te już demokratyczne, na siłę próbują robić tu w kraju nad Wisłą, coś, co przypomina zachodnią demokrację, kosztem tradycji własnych? Jakaś tam obietnica – druga Japonia, Zielona Wyspa, Luz w głowie, Lot nad oceanem bzdetów, komu tak naprawdę zależy, aby co Polskie zniknęło na zawsze! Owszem trzeba iść z postępem, rozwijać nowoczesną technologię, tworzyć coraz to dokładniejszą demokrację, ale też trzeba pamiętać o kraju, który nazywa się Polska, z Białym Orłem z Koroną, o Biało-czerwonych Barwach.
                  W roku 1920 nad Wisłą zdarzył się Cud, 15 Sierpnia. Co roku jest obchodzony dosyć szumnie. To dobrze, ale trzeba pamiętać ( a pamięć tam na Zachodzie bywa różna), że to Polacy wzięli na siebie ciężar obrony demokracji. To tu zatrzymano, nad Wisłą, ekspansję czegoś, zupełnie nieznanego cywilizacjom świata. To Zachód powinien dziś klęknąć, nad Wisłą i podziękować dla Narodu Polskiego za ocalenie ich demokracji,

Autor Mazurskiego Blogu

25.08.2013.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...