Szukaj na tym blogu

środa, 25 września 2013

Płać i płacz, a ZUS goni, a NFZ hamuje.( Fakty i Mity)

          Wróciłem niedawno z Białegostoku od lekarza specjalisty ortopedy. Niejako zmuszony zostałem przez system zdrowotny, aby tam dziś być i w dodatku prywatnie. Innego sposobu na dostanie się do tego lekarza na dzień dzisiejszy brak. A czas goni nieubłaganie, ZUS ostrzy już na mnie widelec, aby trochę mnie podzióbać. Moja rehabilitacja mija bez efektów, a wyraźnie dostałem instrukcje, aby jak najszybciej wyzdrowieć, tzn. być sprawnym 100 % do pracy. Ale po dzisiejszej wizycie i opinii tegoż lekarza, to chyba będę miał kolejny stres na komisji ZUS-u. Niestety wizja orzecznika nie sprawiła się. A zapewne po 1 Października zaproszą mnie do pałacu ZUS w Olsztynie. Ale dość dobrego o ZUS-e. Teraz czas na NFZ. Miało być lepiej i nic z tych szumnych decyzji nie widać. Cała ta moja wycieczka po zdrowie kosztowała 230 zł 50 gr. A zapewniam, że ZUS nie dopieszcza na zasiłku rehabilitacyjnym. Nic z tego, co jest dobre. Oto tabela wydatków na zdrowie:
a) Podróż PKS – 17 zł 10 gr. ( 103 km 2h 30’) godz. wyjazdu 11.30 – innej perspektywy brak ( pociąg nie kursuje o tej porze)
b) Przejazd MPK – 2 zł 80 gr ( jeszcze w normie i dość przyjemna podróż)
c) Koszt prywatnej wizyty – 100 zł ( taka jest wszędzie taksa)
d) Koszt zastrzyku „blokada” – 75 zł ( taka była widocznie potrzeba)
e) ksero karty chorobowej – 60 gr ( coś muszę pokazać dla orzecznika ZUS)
f) jazda TAXI – 13 zł ( taka potrzeba, brak czasu, ostatni pociąg nie zaczeka)
g) podróż Regio – 22 zł ( ostatni pociąg do Ełku 17.02. a na hotel już by nie starczyło kasy, a dworzec zamykają na noc, to, czym wrócić, jak się nie zdąży na ten pociąg?)
Takie są realia leczenia, tego szybkiego, wymaganego przez ZUS, ale niekoniecznie przez NFZ. Ktoś może mi zarzucić, to nie, lecz się prywatnie i ok. spokój, bez wydatków. Owszem ja był chciał leczyć się spokojnie, bez szarpaniny, bez stresu, czy zdążę na ostatni pociąg. Ale ja nie mam innego wyjścia, muszę płacić, płakać i jeszcze oberwać za to na komisji ZUS, że nie chcę się leczyć, a przeto oni nie będą płacić zasiłku. Bo można byłoby zapisać się do tego specjalisty na NFZ, ale dopiero w roku 2014 i to gdzieś na wiosnę, ale ZUS tyle czekać nie będzie, o nie, musiałbym iść na zasiłek dla bezrobotnych, a wówczas baj, baj i po leczeniu. Takie są realia leczenia urazów ortopedycznych w Polsce na NFZ, a prywatnie leczyć się, to trzeba płacić i płakać, innego wyjścia brak. A mogą mnie czekać dwie operacje, o dwie za dużo. Ale to, kogo może interesować oprócz moich dwóch barków.  Lewego zamrożonego i prawego z uszkodzonym jakimś tam stożkiem? Lekarz wyraźnie mi powiedział – nie masz innego wyjścia jak intensywne leczenia. A decyzja należy do mnie, no trochę poganiana przez ZUS, ale za to hamowana przez NFZ. I tyle na dziś.

Stantex


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...