Szukaj na tym blogu

wtorek, 24 września 2013

Uliczne okrzyki - Jesień 2013 ( Fakty i Mity )

Uliczne okrzyki – Jesień 2013.

               Zakończyła się pierwsza poważna próba okrzyków trzech głównych Central Związków Zawodowych w Polsce. Wg związkowców uczestniczyło w sumie ponad 100 tys. ludzi, których przywiodło do Stolicy, brak porozumienia z rządem PO i PSL. Cieszy fakt, iż to były spokojne manifestacje, co potwierdziła Policja w mediach. A skoro był spokój, to i politycy różnych formacji byli tym razem wyważeni w wywiadach. Brakowało takich komentarzy jak „ hołota”, „wichrzyciele” czy „banda chuliganów”. To dobrze, widocznie tych krzykaczy pochowano po szafach. Jednak, jak zapowiadają związkowi działacze, na tym nie zakończy się protest, jeszcze w tym roku mogą się odbyć podobne lub większe manifestacje niezadowolenia z rządów Koalicji. Czas pokaże, ile jest zapowiedzi, a ile konkretów, i ze strony związkowej, i ze strony rządowej w spawie porozumienia społecznego.
                Każda formacja polityczna przed wyborami obiecuje tony gruszek z wierzb, które płaczą dziś od tego naciągniętego ciężaru. Od czasów Okrągłego Stołu przez scenę polityczną przeszły kolorowe korowody polityków różnych maści. Zawsze z hasłami poprawiającymi los ludzi pracy, emerytów czy dzieci. Już tyle było pomysłów na cudowne życie w Polsce, że można byłoby napisać parę ton książek na ten temat. Większość tych fantazji była palona już w momencie ślubowania rządu czy podczas wystąpienia nowego Premiera w Sejmie przed głosowaniem za lub przeciw Nowego Rządu. Te obietnice wyrzucano do kosza, a realizowano faktyczne dążenia władających formacji czy koalicji. Każda opozycja bez względu na barwę jest za ludźmi pracy. Jednak, gdy dojdzie do władzy, to obiera inny front, władczy. I tak jest już od ponad 24 lat. Za PRL-u wiadomo było, że ówczesna władza nie toleruje sprzeciwów ludu pracującego, a efekty są dziś szeroko znane. A w czasach III RP pan Minister Finansów staje na sejmowej mównicy z kalkulatorem w ręku i opowiada bajki, to przed uchwaleniem budżetu na następny rok. Po jakimś czasie ten sam Minister już bez kalkulatora, lecz z worem długów publicznych, prosi Sejm o nowelizację tego samego budżetu państwa. Z reguły otrzymuje pozwolenie Parlamentu. I tak od lasa do sasa. Strona rządowa (obecna) cieszy się, że najniższą płaca szybko wzrasta i wynosi obecnie 1600 PLN brutto. Może to i dużo, jest w oczach wschodnich cywilizacji, ale niekoniecznie w Polsce. Gdyby ta suma była w Euro, to bym pochwalił ten czy inny rząd za taki dobrobyt. Ale jest jak jest, suma ta po potrąceniach wysokich podatków i sum ubezpieczeniowych, wynosi raptem 1200 PLN na rękę, biednego pracownika, który powinien być wg Koalicji wdzięczny za tę sumę. Dobre i te minimum, bo jak żyć i za co? Nie wszyscy mogą być prezesami czy właścicielami firm. Ktoś musi po tych panach posprzątać. Dziś obiecują tyle kolorów do rządowej tęczy, że trudno rozpoznać, kto, za jakimi podąża barwami. Jedni żyją wciąż historią, następni chwalą się nowoczesnością tą zachodnią, a jeszcze inni lubują się PRL, a są i tacy, co dziś widzą siebie na Księżycu razem z panem Twardowskim. A szary obywatel głosuje na nich, co cztery lub pięć lat. I tu jego rola się kończy, od roli też są jeszcze fachowcy.
              Czy ten Głos Ludu, usłyszą wszystkie elity polityczne, to zależy jak ktoś tego słuchał? Czy na żywo czy z poślizgiem? Na pewno nie są wskazane burdy uliczne, trzeba rozwagi i spokojnie podchodzić do ciężaru problemów, aby nie było upadków, tych nieprzewidzianych i tych planowanych. Bo każda nagła zmiana, to cios w nie bogatych (oni poradzą sobie) tylko w szarych obywateli. A tych jak na razie jeszcze są ogromne masy, nie wszyscy zdążyli, bowiem wyjechać w poszukiwaniu tego, co im obiecywano, a próbują znaleźć to daleko od kraju, rodziny i tych, co im to obiecywali (dotyczy wszystkie opcje)

Stantex

Zdjęcie z Internetu

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...