Szukaj na tym blogu

wtorek, 5 listopada 2013

W kolejce do kolejki w NFZ ( Fakty i Mity)

         Wybrałem się do Białegostoku, aby zapisać się w kolejkę do specjalisty (ortopedy). Przychodnia znajduje się na terenie pewnego szpitala, z nazwy bardzo tajemniczej dla przeciętnego cywila. Dostałem namiary, jeszcze latem, ale teraz dopiero tam trafiłem ze skierowaniem na NFZ. Ów lekarz, ortopeda jest specjalistą od barków i kolan, a mnie taki interesuje, gdyż mam dolegliwości z barkami (obydwoma). Przyjmuje tam tylko dwa razy w miesiącu, oczywiście też i w innych placówkach medycznych. Miałem „szczęście” i moja kolejka wypada 7 Lutego 2013, a więc na obecne możliwości NFZ to bardzo krótko.
         Gdy dotarłem szczęśliwie do tegoż szpitala, do przychodni specjalistycznej, powitała mnie w drzwiach wejściowych dość długa kolejka. Ludzie oczekujący na swoje zapytanie, stali przygnębieni, nerwowi, bez werwy do życia. Większość to starsze osoby, zapewne emeryci, oczekujący pomocy trudno dostępnej dziś. Atmosfera w kolejce była bojowa, kilka osób podgrzewało napięcie. Jak zwykle w tego typu zdarzeniach, zawsze znajdzie się osoba, która myśli, że jest mądrzejsza od pozostałych? I tym razem tak też i było. Samo stanie w tej kolejce, to są chwile nerwowe, słychać coraz to ostrzejsze uwagi, dotyczące ludzi próbujących za wszelką cenę, ominąć ten ogonek. Pewien starszy pan, pilnował porządku w tym wężu cierpień dzisiejszego lecznictwa. Pewna pacjentka, chciała coś tam załatwić po za kolejką. Zrobiło się małe zamieszanie, ludzie oczekujący, nie dopuścili tejże pani, do okienka rejestracji. Ta pani zbulwersowała się i po rozmowie z kierowniczką rejestracji, odeszła z kwitkiem, ale za parę minut zażądała od obsługi rejestracji czegoś, co było sławnym elementem codzienności w PRL-u, książki skarg i wniosków. A tymczasem i ja dotarłem do celu mojej podróży w Białegostoku, czyli momentu rejestracji do ortopedy. Przedstawiłem odpowiednie dokumenty (jak zwykle biurokracja, pomimo komputeryzacji), miły głos dochodzący z głośnika stwierdził:, „iż mam dużo szczęścia”, gdyż ktoś zrezygnował i ja mogę wskoczyć na te miejsce. Oczywiście, powinienem być bardzo szczęśliwy, perspektywa tylko trzech miesięcy na wizytę, to jest cud nad cuda, w dzisiejszej monotonii NFZ. A czy jestem szczęśliwy, to trudne i nie w czasie pytanie. „Szczęśliwy” podziękowałem pięknej pani za miłą obsługę (tak było, chociaż to można pochwalić). A kolejka, ani drgnęła ze swej długości, dalej ostania osoba opierała się o drzwi wejściowe, już inni ludzie, ale problemy te same, a nawet jakby przez ten czas mojego oczekiwania przybyło nerwowości w kolejce do rejestracji.
            Samo stanie w kolejkach po recepty na zdrowie, jest dziś normalnym zjawiskiem w przychodniach, zwłaszcza z umowami NFZ. Taki mamy system zdrowotny i nic na razie się nie zmienia w tym kierunku. Dziś są dwie grupy pacjentów, tych, co stać na leczenie bez kolejki (mały procent) i tych, co muszą stać w kolejce do kolejki NFZ (tu ogromna liczba).  A jak wiadomo w kolejkach różnie się dzieje. Jeszcze jedno, ileż to agresji wytwarza taka kolejka, a czy to jest wskazane, dla tych pacjentów? Owszem można tu dowiedzieć się sporo plotek i nie tylko, ale też można poznać nastroje panujące pośród ludzi, którzy muszą stać w takich kolejkach, a te są naprawdę powalające. Zapraszam tych, co decydują o polskim systemie zdrowotnym, aby postali w takiej kolejce, tak od serca, to dużo nauczą się, zanim podejmą jakiekolwiek decyzje dotyczące systemu zdrowotnego. A warto, bo system kuleje, a chorych wciąż przybywa.

dodano 05.11.2013.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...