Szukaj na tym blogu

środa, 13 listopada 2013

ZUS - jak przekonać tę Instytucję (Fakty i Mity)

          Jestem świeżo po Komisji Odwoławczej ZUS, efekt – podtrzymanie decyzji Orzecznika ZUS z Października br. Tego mogłem się spodziewać, toteż byłem przygotowany na taki wynik odwołania. Została mi, zatem batalia sądowa. Tak tez i usłyszałem tam, w murach potężnego ubezpieczyciela. Czekam na oficjalna decyzję. A potem do walki…
           Wiem, że ta batalia, bo tak można nazwać to, co czeka mnie w najbliższej przyszłości, będzie trudna i mozolna. Podobną przeprawę miałem w latach 2004-2006. Nierówną walkę zakończyłem z minusowym efektem dla mnie na szczeblu Sądu Apelacyjnego. Za pierwszym podejściem odwoławczym od decyzji ZUS w sprawie renty w 2004 r. Okręgowy Sąd Pracy przyznał mi rentę na podstawie badań biegłych sądowych, a więc wyrok Sądu podważył wcześniejszą niekorzystną decyzję Komisji ZUS. Byłem na rocznej rencie chorobowej, a wniosek o przedłużenie renty przepadł z kretesem po długotrwałej batalii sądowej, ale to już jest przeszłość. Dziś zastanawiam się, w jaki sposób mogę pomarzyć o udowodnieniu moich problemów zdrowotnych. Z doświadczenia poprzednich spraw z ZUS-em, doszedłem do wniosku, iż najlepiej jest wynająć prawnika, jako swojego pełnomocnika. Istnieje tylko, albo aż jeden dylemat, kasa, za ile można to zrealizować. A znając realia to może być bardzo kosztowne. A dlaczego pełnomocnik? Gdyż w Sądzie jest przedstawiciel prawny ZUS i pilnuje, aby interes tejże Instytucji nie poległ. Też domyślam się, iż brak pełnomocnika, obniża moje szanse na udowodnienie mojego odwołania. Już jest problem w postaci braku funduszy na prawnika. I na tym zyskuje Społeczny Ubezpieczyciel. Ileż to podobnych spraw przepada na szczeblu Komisji ZUS-u, a co bardziej wytrwalszy kierują odwołania do Sądów. A tam jak wiadomo długie kolejki do posiedzeń. Słuchając opinii ludzi ubiegających się o rentę lub inne świadczenia, to można dojść do wniosku, po co ja tam udaję się. To, co ludzie mówią, nie nadaje się do publikowania. Ale to nie jest mało istotne, zastanawiam się, dlaczego takim chłodem wieje z tych gabinetów? Zapewne oszczędności w postaci wypłacania świadczeń. Przypominają się pogłoski z lat PRL-u, gdy śmiano się, że na „ból głowy”, co niektórzy otrzymywali rentę. Owszem dobrze zrobiono z tymi „dzikimi chorobami”, zmniejszyła się ilość rent chorobowych. Ale czy ta reforma nie zaszła zbyt głęboko?
              Tak, więc nie zazdroszczę ani sobie, ani innym „klientom” ZUS-u spraw zakładanych w tej Instytucji, ciężko tam jest udowodnić to, co jest problemem codziennym dla tych wszystkich, co chorują. Skoro lekarz, rodzinny lub specjalista kieruje swojego pacjenta, na Komisje, to chyba coś znaczy? A tam trzeba udowadniać, to, co jest stwierdzone przez innych specjalistów, to gdzie jest logika?

PS. Może ktoś zna namiary, na prawnika, co za możliwość umieszczenia swojej reklamy na Mazurskim Blogu, podjąłby się reprezentowania w Sądzie Pracy w Olsztynie mojej skromnej osoby? Oczywiście z góry dziękuję. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...