Szukaj na tym blogu

sobota, 26 kwietnia 2014

Portiernia - opowiadanie cz 6 z 6.

odchodzący kierowca. Jacek wrócił biegiem na portiernię zaniepokojony dziwnymi odgłosami i zastał Czesława lezącego na podłodze.
- Czesiu, co ci jest! - krzyknął przerażony.
- Nic, nic - zamamrotał.
- Wezwę karetkę i kogoś z biura.
Jacek zadzwonił po pogotowie, a w tym czasie zbiegli się pracownicy będący w pobliżu portierni, ktoś zawiadomił pracowników biurowych. Przybiegła pani Basia
z koleżankami. Karetka na sygnale podjechała pod bramę zakładu, wyszedł z niej lekarz z ratownikami. Weszli do portierni, lekarz zbadał Czesława i szybko nakazał, aby zabrać go do szpitala z podejrzeniem zawału serca. Karetka z włączonym sygnałem pomknęła do pobliskiego szpitala...
         Prawie wszyscy już opuścili cmentarz, tylko dwie osoby stały koło świeżej mogiły.
- No i odszedł nasz Czesio, samotny do końca - powiedziała to sąsiadka Czesława opiekująca się jego mieszkaniem, gdy czasami nie było go.
- Tak samotny, bez rodziny i zapomniany, tylko kilka osób z jego znajomych i nikogo z rodziny, to dziwne - zapytała się jej koleżanka.
- No wiesz, wychował się w domu dziecka, nigdy nie wspominał o rodzinie, nie miał nawet psa, ot taki los człowieka.
- Nawet z miejsca pracy mało było ludzi.
- A komu jest potrzebny ktoś, kogo już nie ma, nikomu.
- Zrobił swoje i już niepotrzebny, no, bo niby, po co?
- Idziemy już, bo zaraz będzie ciemno...


Koniec.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...