Szukaj na tym blogu

czwartek, 29 maja 2014

Godziny oporu - opowiadanie (powtórka) - cz 3 z 9

- Masz rację, trzeba coś zapolować, ale nie tu, bo nikt tędy nie chodzi oprócz naszych -
- No dobra chłopy zaraz będzie podmianka, a my do boju za naród! -
         A tymczasem impreza rozwijała się, męska cześć bawiących się coraz podlewała sobie do kieliszków, choć Bartek oszukiwał resztę kompanów. Zaś oni już nieźle zamroczeni zaczęli kłócić się miedzy sobą o to, kto jest lepszy w podrywaniu dziewczyn. Akurat ten temat nie przypadł do gustu dziewczynom. Chłopcy sprzeczali się, który sposób jest najlepszy na podryw.
- Moim zdaniem najlepiej to bezpośrednio zapytać się dziewczyny, czy ma na ciebie ochotę, po co fana bele, kręcenie i tam, co innego – wydukał z siebie głosem prószącym o litość Romek.
-, Co ty tam wiesz o kobietach, ja to mam doświadczenie – spojrzał mimochodem na swoja dziewczynę Robert - ty to jesteś mały pikuś, kolego ja mogę ciebie nauczyć, ale polej jeszcze raz, to ci powiem, co masz robić, aby kobieta nie weszła ci na głowę.
- Może i dość wam tego dobrego – niewytrzymała nerwowo Jolka – a ty już nie pij, bo ja nie będę ciebie ciągnąć jak świnie..
- Spokojnie, zawoła się taksówkę, żaden problem – stwierdził stanowczo, choć ochrypniętym głosem, Robert, który próbował wstać, ale nie dał rady, więc obalił się jak długi na łóżko stojące obok stołu, reszta towarzystwa oprócz pijanego w sztok Romka, zaczęła się śmiać z tego zabawnego momentu.
- Chyba trzeba kończyć tę imprę, bo zaraz pogoni mnie ten cały gospodarz, a gdzie ja się podzieje w środku zimy? – zaśmiała się sama do siebie.
- A jaki to problem przeniesiesz się do mnie – krzyknął zadowolony z siebie Bartek.
- Dobra już po 21.00 trzeba się ruszać, bo nas pozamykają – stwierdziła żałosnym głosem Jolka.
- Ty możesz zostać, ale bez Roberta, bo wiesz, o co chodzi – zaproponowała niepewnym głosem Anka pozostanie koleżance na stancji.
- Nie muszę odwieźć tego pijaka do domu, zobacz, co z siebie zrobił – odpowiedziała dziewczyna, targając Roberta, aby ten podniósł się z łóżka.
- A co ja mam robić z Romkiem, on też jest pijany... – nie dokończyła Beata, przerwał jej Bartek.
- Dobra ja go odholuję do portu – powiedział popijając zimną już kawą.
-, Ale to ci nie po drodze, jak dojdziesz do domu – zapytała się Beata.
- No właśnie jak dotrzesz do domu przed godziną milicyjną, złapią ciebie – zaskoczona ofertą swojego chłopaka Anka starała się wybić ten pomysł z głowy Bartka.
- Jakoś tam będzie, już postanowiłem i basta – zaczął się szykować do drogi budząc Romka.
- I co ty na to, może pójdziemy z nim i pomożemy – zapytała się Beata, zdenerwowanej takim przebiegiem Anki, która mimo tego, iż była przeciwna tej decyzji Bartka, to w podświadomości czuła zachwyt postawą, iż wybawił Beatę od kłopotu i to, że nie zostawił kolegi na pastwę losu, takim był Bartek i za to go kochała, szanowała, gdyż mogła liczyć na niego w każdej trudnej sytuacji, ale nie chciała tego okazywać, gdyż była skromną dziewczyną z prowincjonalnej wsi.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...