Szukaj na tym blogu

czwartek, 29 maja 2014

Na garnuszku państwowym czy prywatnym? - Fakty i Mity


         Dzisiejsze marzenia o pracy są jak najbardziej na czasie, gdyż taka forma myślenia o pracy jest odbiciem bezrobocia panującego niepodzielnie od momentu odejścia do lamusa PRL-u. Owszem w tamtych „Ludowych” czasach było też bezrobocie, ukryte w gęstwinie przeróżnych tez, iż w Socjalizmie „wszyscy pracują i równo się dzielą owocami tejże pracy”. Nie istniały oficjalne statystyki bezrobocia, nie było programów walki z tym zjawiskiem, po prostu praca czekała zawsze na chętnych, a nawet były „braki kadrowe”. Nieraz było słychać odgłosy, że plan niewykonalny z powodu braków pracowników. A dziś podczas obecnej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego padały hasła i slogany o potrzebie organizowania miejsc pracy na terenach szczególnie dotkniętych wykluczeniem społecznym.

         Hasła o potrzebie wzrostu zatrudnienia, o podwyższeniu i zrównaniu stopy życiowej obywateli polskich z mieszkańcami Zachodu. Barwne opowieści płynące z ust przeróżnych maści i opcji politycznych, wystarczy dziś włączyć odbiorniki radiowe, telewizyjne, poczytać prasę czy poprzez Internet, można natknąć się na przeróżne propozycje i realne, i prosto z Marsa. Kandydaci prześcigają się w tworzeniu legend i mitów, jacy to oni są pomysłowi, zwłaszcza w okresie przedwyborczym. Natomiast pracy jak brakowało, to i dalej brakuje. Zwłaszcza na terenie wschodniej i północno – wschodniej Polski. Tutaj szczególnie braki pracy są odczuwalne w poziomie życia mieszkańców. Nie chodzi o zapełnione towarami sklepy, lecz o brak szerszej możliwości nabywania tych towarów czy też nabywania nieruchomości. Polityka walki z bezrobociem zawsze jest barwna i tocząca się wokół jakichkolwiek wyborów. Za nami wybory do PE, a przed do Samorządów Lokalnych, w przyszłym roku do Sejmu i Senatu RP, a także na Urząd Prezydenta RP. Rzeki bajeczek o dobrobycie, jaki czeka bezrobotnych i słabiutko zarabiających (tych na najniższym stopniu siatki płacy), znowu ruszą nurtem po kraju. A rzesze wyszkolonych specjalistów w polskich szkołach i uczelniach zasilą zapewne, chłonne kraje zachodniej Europy. I tak od wyborów do wyborów, a kraj opuszcza coraz więcej młodych specjalistów, rośnie ilość emerytów, brakuje ludzi (paradoks) do płacenia składek na bieżąco dla armii emerytów. Nowa ustawa +67, która przewiduje, iż liczba emerytów nieco powinna spaść, a co z pracownikami, którzy stracą możliwość zdolności do pracy przed wiekiem 67 lat? Renta czy zasiłek w MOPS -e? Renta w ZUS – e, na dzień dzisiejszy to walka z wiatrakami, a co będzie później? Zasiłki w MOPS – e też są limitowane i ograniczone kwotami. Aby tylko kraj nie wyludnił się poprzez warunki ekonomiczne, to na pewno nie wróży nic dobrego. Te zakłady pracy, które funkcjonują jeszcze na dobrych obrotach, są już nieliczne. Przeważnie jeszcze z państwowym większościowym pakietem akcji. Dobrze w miarę trzymają się instytucje i urzędy budżetowe, widmo bezrobocia tam jest zasłonięte biurokratyzmem. Co do zakładów w 100 % prywatnych, są różne historie i podejścia właścicieli do pracowników? Najgorzej jest, tam gdzie brak jest dostępu do Układu Zbiorowego, a zwłaszcza gdzie króluje najniższa płaca krajowa (na dzień dzisiejszy 1680 PLN brutto tj. 405,993 EURO), tam nieważne jest ile się ma lat pracy za sobą i w jakim wieku się jest obecnie. Wszyscy ” nowi, młodzi pracownicy” (też i ci +50, którzy stracili z nie własnej winy dotychczasową pracę), mają najniższe stawki ( Mazury, Podlasie). Jak oni mogą normalnie funkcjonować, na co dzień? Obiecanki, iż trzeba walczyć z bezrobociem, pomysły na lepsze jutro, rozwój terenów Mazur i Podlasia, to wszystko topi się w tutejszych realiach. A zakładów pracy ubywa, nowe raczej omijają tutejsze tereny (Ekologia nie śpi), „państwowe” też zamknęły się kręgiem, a znaleźć pracę na miarę spokojnego bytu, to graniczy z wygraną w Totka. A i te niesławne umowy śmieciowe, któż z nimi w końcu zrobi porządek, tyle już naobiecywano, a ta forma zatrudnienia ma się dalej dobrze, wręcz wspaniale?
     
                Sumując to wszystko, państwowe czy prywatne? Czy ktoś pamięta, aby Dyrektor dużego państwowego zakładu pracy interesował się szarym pracownikiem, co on robi i jak to robi? A Prezes, to już inaczej kalkuluje, czy opłaci się zatrudnić na umowę stałą, okresową czy śmieciową. Czy warto płacić premię czy stażowe, jakieś tam dodatki socjalne?! Ruch związkowy w Polsce zatracił swoją wielkość z lat 80 - XX wieku. I dziś są tego efekty!!!

            29 - 05 - 2014


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...