Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 2 czerwca 2014

'' Godziny oporu '' - opowiadanie (powtórka) cz 7 z 9

- Oczywiście, przepraszamy za najście i proszę o wybaczenie, Franek w tył zwrot i nie ma nas tu – krzyknął w kierunku podwładnego.
-, O co chodzi z tą żoną, kogo ona jest żonką – na dole spytał się jeden drugiego.
- Chłopie, to żonka naszego starego z Białegostoku, rozumiesz, naszego szefa – odpowiedział cichym głosem oglądając się za siebie.
- O cholera jasna, niezła historia, ale taka sztuka jest żoną takiego warchoła, to nie możliwe – zdziwił się zomowiec tą historią.
- Cicho, bo jeszcze ktoś nas usłyszy, a wiesz, że pełno wokół jest ormowców – krzyknął starszy stopniem, oglądając się po za siebie.
-, Co ty chłopie bredzisz, jacy ormowcy, toć my tu władza, kogo ty się boisz, co?
- Dobra koniec dyskusji, zwijamy żagle i idziemy dalej, nic tu po nas, ale ja i tak go dorwę, chyba wiem gdzie on bywa – ze złością plunął na ziemie, wołając resztę swoich ludzi.
Tymczasem Bartek siedział wystraszony w łazience, u tej miłej na pierwszy rzut oka pani, nawet nie zauważył jej atrakcyjności, pomimo iż była koło trzydziestki. Nawet myślał, że ta pani przyciśnięta przez ZOMO zdradzi, iż taki a taki osobnik ukrywa się w jej domu zmuszając siłą do otworzenia mieszkania. Różne myśli bujały po głowie chłopaka, myślał o matce, której obiecał, iż wróci przed godz. 22.00 i może wygląda przez okno czy już idzie przy tym potwornie denerwując się. Myślami też był ze swoją ukochaną, możliwe, że już śpiącą w przekonaniu, iż dotarł na czas z kolegą i tam u niego śpi. Siedzą zamknięty w ciemnej łazience wyobrażał sobie celę, w której siedzi wraz z tłumem jemu podobnych młodych ludzi zgarniętych za nieprzestrzeganie przepisów o Stanie Wojennym. Tak skacząc myślami nagle otworzyły się drzwi od łazienki gdzie stała kobieta, która jego wybawiła z opresji. Uśmiechnęła się do niego, kiwając ręką, aby wyszedł z tych strasznych dla niego ciemności.
- Już możesz wyjść, poszli sobie, nic tobie już nie grozi – powiedziała to kierując się do kuchni, aby załączyć czajnik na herbatę.
Bartek powoli ruszył się z tych ciemności, ostre światło poraziło jego przyzwyczajone do ciemności oczy, spojrzał w kierunku tejże tajemniczej wybawicielki, która była ubrana w szlafrok. Obejrzał się za siebie po rozkładzie mieszkania, obok kuchni był pokój, w którym paliła się przyciemniona lampka. Podszedł w kierunku kuchni, stanął koło drzwi.
- Bardzo pani dziękuję, za pomoc, żeby nie pani to by mnie zgarnęli – nieśmiałym głosem podziękował swojej wybawicielce.
- Drobnostka, po prostu ich nienawidzę i tyle...
-, Ale mogła pani im powiedzieć, iż jestem schowany u pani w domu...
- Ty chłopcze nie słuchasz mnie, ja ich po prostu nienawidzę i tyle, lepiej siadaj tam do pokoju, zaraz będzie ciepła herbata, na pewno jesteś wystraszony i zmarznięty – wskazała dla Bartka fotel w pokoju, gdzie miał usiąść.
Chłopak usiadł w fotelu, zaczął rozglądać się po pokoju, przy oknie stał duży czarno biały telewizor, długie zasłony zakrywały okno i drzwi balkonowe. Przy ścianie od kuchni stały dwa fotele i ława, 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...