Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Noc po ślubie - opowiadanie (powtórka) cz 5 z 7

Taka jest prawda, kocham ją.
- To teraz rozumiem, dlaczego miałeś rozpiętą koszulę na weselu, ty mnie już zdradziłeś po naszym ślubie, ty łajdaku - rzuciła się na niego z pięściami.
- Przestań, co ty robisz, to nic nie zmieni - bronił się.
- Boże, co ja zrobiłam, dlaczego mnie to spotkało, jak ja teraz ludziom w oczy spojrzę.
Karolina usiadła na łóżko cała we łzach. Marek wyszedł z pokoju i usiadł na schodach. Dziewczyna płacząc zamyślona przypomniała sobie momenty jak
zapoznała się z Markiem. Teraz uprzytomniała sobie, że jej koleżanka Dorota ostrzegała ją przed nim, ale zaślepiona miłością posądzała koleżankę, że jest
ona po prostu zazdrosna o niego. Teraz wiedziała, że Dorota miała rację.
Przypomniały się jej momenty, gdy spotkała na ulicy Marka z Anką. Teraz te puzzle
składały się w całość. Jej wymarzony świat runął nagle w przepaść. Nie mogła się
skupić nad myślami, robiło się jej ciemno w oczach, po prostu nie wiedziała co ma
czynić w tej chwili, miała chęć zabić tego drania, swego męża, a jednocześnie jako zakochana w nim traciła nad sobą kontrolę. Znienawidziła go momentalnie...
         Marek siedząc na schodach z rękoma zakrywającymi twarz ronił łzy, które
zalewały mu jego piżamę, prezent na noc poślubną od kochającej go żony. Ktoś
otworzył na dole drzwi i wszedł na schody. Była to matka Marka, zaniepokojona hałasami dochodzącymi z piętra. Mimo późnej pory, nie położyła się jeszcze spać,
miała jeszcze trochę sprzątania po gościach weselnych. Krzyki i hałas zaniepokoił
ją bardzo. Ale nie chciała wchodzić młodym w drogę, lecz cisza, która zapanowała
zaniepokoiła ją bardzo. Lekko otworzyła drzwi i usłyszała jak Marek płacze, weszła
do połowy schodów. Zobaczyła syna skulonego na schodach.
- Synku, co się stało - szepnęła.
- Nic takiego, kłótnia małżeńska - odpowiedział.
- No, co ty, jaka kłótnia, toć wy dopiero, co po ślubie? - dopytywała się.
- Mama idzie spać, rano porozmawiamy - zbywał słowami matkę.
- A te głośne krzyki Karolinki, sama słyszałam.
- To niepotrzebnie matka uszy nastawia - ryknął.
- Marek, bój się Boga, co ty wygadujesz - łzy spłynęły z policzka kobiety.
- Niech matka nie miesza w to Boga, on i tak tu nie pomoże - ze złością wstał i udał się na dół.
- Marek, co się stało - dopytuję się nadal.
- A stało się, stało i wszystko się rozsypało - dobiegł głos z za drzwi pokoju.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...