Szukaj na tym blogu

środa, 11 czerwca 2014

Noc po ślubie - opowiadanie (powtórka) cz 7 z 7

- A ty, dokąd się wybierasz, toć to jeszcze ciemno na dworze.
- Idę się ochłodzić gorąco mi jak diabli - burknął trzaskając drzwiami.
- Matka gdzie ty u diabła się podziewasz - ryknął na cały głos szukając żony.
- Cicho stary, tu jestem - odpowiedziała schodząc z góry.
-, Co tam się dzieje, zdawało mi się, że słyszę jakieś krzyki, płacz - zapytał się.
- Nieszczęście spotkało naszą rodzinę - zapłakana usiadła w kuchni.
-, Co ty mówisz, jakie nieszczęście?
- Chyba to koniec małżeństwa Marka - stwierdziła wycierając łzy.
-, Co ty napiłaś się czy postradałaś zmysły - usiadł z wrażenia.
- Nie, to koniec, nie mamy już, po co żyć, taki wstyd!
-, Co się stało, mów jaśniej.
- Marek pospieszył się z tym ślubem, przeczuwałam to - odpowiedziała.
-, Co nie sprawdził się?
- Nie o to chodzi, on po prostu ma inną.
- To, co, może mieć żonę i kochankę - zaśmiał się.
- On jest taki łatwowierny.
- W ciebie się udał ot i jest odpowiedź.
- Zmarnował życie Karolinie, sobie i nam.
- Młodzi są to jeszcze się nacieszą życiem.
- Ty nie zdajesz sobie sprawy, co się stało.
- Mam kaca giganta, nic nie pojmuję.
- Zresztą jak zwykle.
         Po schodach zeszła Karolina, ubrana do wyjścia. Zapłakana, zaszłą do kuchni.
- Ja wychodzę z tego domu, to dla mnie upokarzające było tu przebywać pod jednym
dachem z tym potworem - powiedziała, udając się do drzwi.
- Dziecko gdzie pójdziesz po nocy - zapytała się teściowa.
- Obojętnie gdzie, aby jak najdalej od niego - krzyknęła.
         Wyszła przed dom, a tam zobaczyła przy furtce swojego męża, podeszła do niego spojrzała mu w oczy, on również spojrzał się. Nagle zobaczył w blasku ulicznej
lampy coś błyszczącego, jęknął z bólu i osunął się na ziemię.
- Karolinko wybacz mi - westchnął.
- Nigdy, ty potworze - zamknęła furtkę z hukiem...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...