Szukaj na tym blogu

niedziela, 15 czerwca 2014

Rozmowa w trzech kierunkach - opowiadanie (powtórka) cz 3 z 6

- Nie dziadku, nie przerwałeś nam nic ważnego, my tylko tak sobie plotkujemy – uśmiechnęła się jak zwykle, gdyż tak robiła zawsze Anna, żona średniego syna, która od początku wejścia do tej rodziny łasiła się o względy teściów.
- A gdzie wasi mężowie zaginęli, czyżby poszli oblewać pamięć matki? – zapytał się obracając się w poszukiwaniu swoich trzech synków.
- Wszyscy są na górze, mają jakieś wspólne tematy tak rzadko się widzą, że nie mogą się nagadać – odrzekła Teresa, żona najstarszego syna, nie za bardzo lubiana przez teścia, a to z powodu zbyt rozrzutnego trybu życia, jaki prowadziła i dalej prowadzi w swojej rodzinie.
- A co macie dobrego do jedzenia jakbym zgłodniał, to może trochę coś zjem – usiadł koło córki, która podała jemu gorącą herbatę, ten zaś podziękował z usłużenie i sięgnął po kawałek ciasta, które upiekła najmłodsza synowa Alicja.
         Tymczasem na poddaszu domu rodzinnego trwa rozmowa trzech braci, którzy różnią się od siebie charakterami i sposobem myślenia, co do przyszłości ich ojca, domu rodzinnego oraz wspólnych obchodów spotkań rodzinnych.
- Trzeba w końcu coś postanowić z ojcem, on coraz jest słabszy i nie wiadomo ile jeszcze pożyje tak sam w tym domu, ja myślę, że powinien sprzedać ten dom i podzielić na cztery części, bo tu chyba nikt nie zamieszka z rodziny, ja na pewno tu nie mam planów zamieszkania, na pewno nie na dzień dzisiejszy – stwierdził stanowczym głosem Roman najstarszy syn, który skończył niedawno 52 lata i od 30 lat był żonaty z Teresą, mieli dwóch synów, mieszkali w czteropokojowym mieszkaniu na osiedlu. On pracował jako sprzedawca w sklepie motoryzacyjnym, ona zaś była zastępcą kierownika sklepu obuwniczego. Żyli na średnim poziomie, choć kontakty rodzinne i towarzyskie nie były ich mocnym punktem.
- Mówisz sprzedać dom i podzielić na cztery części, a co z nim, do kogo pójdzie twoim zdaniem – zapytał się najmłodszy z synów Bogdan.
- No właśnie a co z nim, co pójdzie gdzieś pod most czy co? – poparł zdanie Bogdana Robert średni syn Władysława, który przeważnie nikogo nigdy ni popierał w żadnej sprawie i miał zawsze swoje odrębne zdanie, co do istotnych wydarzeń czy spraw rodzinnych.
- Panowie spokojnie niech każdy powie, jaka propozycję ma do przedstawienia i wspólnie może dojdziemy do ładu, możliwe, że moja propozycja jest pochopna, ale sprzedaż wchodzi w rachubę możliwe, że ktoś by chciał, aby ojciec zamieszkał u niego, ale nie w tym domu – spojrzał na braci Roman z lekką obawa.
- A tym ktoś, zapewne jesteś ty i Tereska, bo kto inny by wpadł na tak genialny pomysł, kasa za chatę plus sprzedaż swojego mieszkania to duży dom no i jeszcze emeryturka ojca, stały dochód, dobry plan na wyjście z tej sytuacji – stwierdził ze złośliwością Robert, który miał inny plan względem tego domu, ale nie spieszył się z jego podaniem do wiadomości braci.
- To powiedz, jaki ty masz pomysł – zapytał się Roman uśmiechającego się cynicznie Roberta.
- Dobra powiem a może ty braciszku powiedz, co sadzisz o tym – Robert zapytał się Bogdana.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...