Szukaj na tym blogu

niedziela, 8 listopada 2015

Opowiadanie : Godziny oporu ( cześć 1 z 9 ) obyczajowe ( powtórka )


       Tego wieczoru Bartek nie za bardzo miał ochotę wychodzić z domu, ale umówił się na spotkanie z Anką. Wyjrzał przez okno, było już ciemno. Widział blask świateł z okien bloków, gdzieniegdzie ktoś przebiegł chodnikiem oglądając się za siebie. Bartek wiedział, że musi iść do swojej dziewczyny, dziś były jej urodziny. Wczoraj kupił dla niej prezent, przepiękną geograficzną encyklopedie. Anka wprost uwielbiała geografię. To miała być dla niej niespodzianka, trochę na trudził się w zdobyciu tej unikalnej pozycji w tych czasach, co nic praktycznie nie było na sklepowych półkach. Zbliżała się godzina osiemnasta, a u dziewczyny miał być około dziewiętnastej. Skończył ubierać się, zapakował prezent w ładną reklamówkę z „Pewex-u”. Matce obiecał, że postara się przyjść przed godziną 22.00 a więc przed Godziną Milicyjną, a jak nie zdąży to znaczy, że będzie spał u przyjaciela, Romka Wyszedł jak zwykle pewny siebie, że niczego i nikogo się nie obawiał. Wiedział którędy w razie pogoni watah rozwścieczonych ZOMO-wców, uciekać. Niedawno miał przygodę, zasiedział się u dziewczyny i już po godz.23.00 wyszedł od niej. Po drodze zauważył jego patrol, zomowcy zaczęli drzeć się na niego ile mieli sił, aby ten zatrzymał się do kontroli. Bartek był za cwany, aby dać się złapać, wiedział już z opowiadań kolegów ojca o „ścieżkach zdrowia”, jakie proponowali zomowcy na posterunkach Milicji. Wówczas miał dużo szczęścia w postaci byłego frontowca z lat II Wojny Światowej. Ten pan nienawidził ówczesnego systemu komunistycznego, gdy zauważył przez okno ze swojego mieszkania uciekającego Bartka, otworzył okno i krzyknął, aby ten schował się u niego w mieszkaniu. Zomowcy zdębieli faktem zniknięcia uciekającej osoby w gąszczu bloków. Jeszcze długo kręcili się wokół miejsca gdzie ulotnił się Bartek. Dopiero grubo po północy dali za wygraną i odeszli z niesmakiem. Chłopiec wystraszony tą sytuacją, długo nie mógł zasnąć u starszego wybawiciela. Po tej feralnej przygodzie, Bartek zaprzyjaźnił się z starszym panem i odwiedzał go, ale już o normalnej porze dnia. Rodzice Bartka długo przypominali synowi o tej nocy, aby na drugi raz zostawał u dziewczyny, jeśli byłaby taka potrzeba. To było raczej niewykonalne, gdyż gospodarz domu, w którym mieszkała Anka na stancji nie pozwalał nocować obcym osobom oprócz rodziny. A że był to były milicjant i obecny ormowiec, to zasady wynajmu były dość ostre. Dziewczyny mogły przyjmować gości tylko do godz. 22.00, chyba, że nie było gospodarza, który w czasie stanu wojennego często wyjeżdżał. Wówczas to żona gospodarza nie zwracała uwagi na te wymogi. Anka mieszkała razem w jednym pokoju z koleżanką z klasy szkolnej. Obie pochodziły z tej samej miejscowości. Bartek zapoznał Ankę na dyskotece w swojej szkole dwa lata temu. Od tamtej pory nie było takiego dnia, co by nie widział się z nią, chyba, że dziewczyna wyjeżdżała do domu czy na praktyki. Anka była częstym gościem w mieszkaniu rodziców, Bartka, gdzie spędzali dużo czasu na rozmowach i zabawach. Bartek uczył się w klasie maturalnej Technikum Ekonomicznym. Był starszym od swojej dziewczyny o dwa lata. Mimo iż w jego klasie była przewaga dziewczyn, to żadna przez pięć lat nie zainteresowała go swoimi walorami., choć miał sporo propozycji od koleżanek. Anka nie była jego pierwszą miłością w życiu. Przed nią chodził z koleżanką ze szkoły podstawowej przez pięć lat, ale ta dziewczyna zdradziła go z jego przyjacielem z lat dzieciństwa, którego później 





druga część wkrótce 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...