Szukaj na tym blogu

środa, 18 listopada 2015

Opowiadanie : GODZINY OPORU ( część 6 z 9 ) OBYCZAJOWE ( powtórka )




- Szybko biegnij do drugiej klatki, drugie piętro biegiem – krzyknęła nagle ta osoba kobiecym głosem.
- Tam jest, szybko dawać, tam pobiegł za blok – krzyczał jeden z zomowców.
Gromada zomowców otoczyła blok w poszukiwaniu chłopaka, który przepadł jak kamfora. Wściekli do kwadratu ścigający zaczęli przeszukiwać pobliskie zaułki, weszli do piwnic, przejrzeli klatki schodowe, ale ślad po chłopaku zaginał. Dowódca patrolu podejrzewał, że ktoś ukrył w mieszkaniu uciekiniera. Do mieszkań obawiał się wchodzić bez nakazu, choć to ich akurat nie dotyczyło, mogli robić, co chcieli, w końcu to oni stanowili władzę na dolnym szczeblu. Dowódca postanowił jeszcze poczekać, nakazał pozostałym pilnie obserwować, czy nikt podejrzany nie kreci się wokół budynku mieszkalnego. Zomowcy wściekli, że młody chłopak zrobił ich na szaro i po prostu uciekł im, przedstawicielom szanownej władzy ludowej.
         Tymczasem Bartek znalazł się w mieszkaniu, nieznajomej pani, choć ten blok, w którym znajdowało się te mieszkanie stał niedaleko miejsca zamieszkania chłopaka. Owa wybawicielka zamieszkała w tym mieszkaniu niedawno, na jesieni ubiegłego roku. Była tajemniczą osobą dla sąsiadów, mało pokazywała się publicznie, jakby ukrywała się od kogoś lub od czegoś.
- Szybko wchodź do mieszkania i zachowuj się bardzo cicho, oni szukają ciebie wszędzie – zamknęła drzwi wejściowe za wchodzącym chłopakiem.
- Dziękuję bardzo za pomoc, żeby nie pani to by mnie złapali i... – nie dokończył zdania, gdyż kobieta przyłożyła swoją dłoń do jego ust.
- Cicho teraz, bo usłyszą i będzie draka, schowaj się do łazienki i tam trochę poczekaj, a ja wyjdę na klatkę i zorientuję się czy już poszli – powiedziawszy to wyszła na klatkę schodową, gdy załączyła światło momentalnie przestraszyła się jakiejś postaci, która ukazała się jej.
- O Boże, ale pan mnie przestraszył, a myślałam czy to jakiś bandzior – krzyknęła wystraszona.
- Spokojnie obywatelko, to tylko patrol, ZOMO, co pani tu robi o tej porze? – zapytał się jej dowódca patrolu, zaraz do niego dołączył następny zomowiec.
- Ja tu mieszkam pod nr 16, choć od niedawna, usłyszałam podejrzane hałasy, pomyślałam, że to jacyś rabusie kręcą się po klatce, ale widocznie pomyliłam się – powiedziała to ze strachem w oczach.
- Poproszę dowodzik osobisty – wyprężył się, zomowiec – czy pani coś widziała czy kogoś?
- Nie mam przy sobie, ale proszę bardzo zaraz okażę tylko przyniosę z domu, to tu na drugim piętrze, a ja nie widziałam nikogo podejrzanego, tylko panów słyszałam...
- Taka atrakcyjna kobieta i nie boi się sama po nocy chodzić, to dziwne – podejrzliwość ogarnęła drugiego z zomowców.
- Proszę oto mój dowód, a proszę tu nikogo oprócz mnie nie ma w domu, proszę sprawdzić jak panowie muszą – powiedziała do tego ciekawskiego, zomowca, który wsadził głowę za drzwi mieszkania, spojrzał krzywym wzrokiem na kobietę, wyczuwając od niej nutę nienawiści.
- O znane mi nazwisko, czy pani jest spokrewniona z obywatelem ka... – nie dokończył dowódca patrolu, przerwała jego wypowiedź kobieta.
- Niech pan oszczędza słowa, tak jestem jego żoną, starczy? – odpowiedziała ze złością.




Siódma część wkrótce 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...