Szukaj na tym blogu

czwartek, 4 sierpnia 2016

Praca - opowiadanie ostatnia 6 część.

-, O czym ty kobieto mówisz – odezwał się poirytowany Rafał, wstając z fotela, aby otrząsnąć się ze słów żony – To ja haruje jak ten wół, aby zapewnić wam wszystkim dobre warunki, abyście mieli, co wrzucić do gara, aby swoje d..y wozić samochodem, a ty mnie wypominasz to, spójrz lepiej na siebie, na te twoje marne grosze, co dostajesz w szkole, a po co biegasz za darmo po tych swoich stowarzyszeniach, co z tego masz, dzieci ci zniknęły…
- Tak to ja winna jestem, temu, o czym ty bredzisz, dziś nawet dodzwonić się nie mogłam do ciebie, a może ty z jakąś lalunią byłeś, widzisz nawet porządnie nie umiemy się kłócić, bo nie mamy na to tez czasu, ciągle pan kierownik po za domem, a ja z dziećmi to już pana nie interesuje wcale…- krzyknęła Aneta, ponownie chowając twarz w szaliku.
- Uspokójcie się, tak nie można, jesteście przecież rodziną, nie psujcie swoich uczuć, to jest wielka udręka, być samotnym w tłumie – krzyknęła sąsiadka.
Słuchającego tego wszystko kucharka ze łzami w oczach spoglądała na podwórko, gdzie jeszcze wczoraj bawiły się dzieci, a dziś ich tam brakuje. Tym czasem do domu weszła opiekunka, która składała wyjaśnienia na komisariacie w spawie zniknięcia dzieci. Dochodzące z salonu krzyki zatrzymały dziewczynę w korytarzu, spojrzała na duże lustro zamontowane w dużej szafie, krople łez spadały jak groch łuskany przez kucharkę. Wystraszona całą sytuacją czuła się winna, że nie dopilnowała dzieci, a przecież tylko chciała skorzystać z toalety. Nagle jakby usłyszała znany głos Mai, lecz pomyślała sobie ze to przesłyszenie, ale za chwilę znowu to samo usłyszała, spojrzała na lustro, delikatnie odsuwając drzwi szafy i … ku wielkiemu zdziwieniu, a zarazem ulgi radości ujrzała płaczącą Maję i Jasia. W salonie dalej toczyła się wyliczanka, kto jest winien, zniknięcia dzieci, małżonkowie nawzajem obrzucali się oskarżeniami. Opiekunka przytuliła Maję, a Jaś jak na chłopaka przystało, udał się do salonu i powiedział krótko – „ Już jesteśmy „ - Nagle wszyscy ucichli, zrobiło się dziwnie w salonie, Aneta i Rafał nie mogli wydusić z siebie ani słowa…
Lato kończyło się, rodzina wracała samochodem z wakacji z Mazur, Aneta uśmiechnięta, Rafał odprężony za kierownicą, Jaś posmutniały, lecz nie dawał po sobie znaków ( szkoda było mu opuszczać pięknych mazurskich okolic), a Maja śpiąca spokojnie w rodzinnym gronie.

Koniec.

Ełk 2016



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...