Szukaj na tym blogu

sobota, 24 marca 2018

Opowiadanie " Nad jeziorem " - część dziewiąta z 13, premierowa publikacja

- Być może, ale wróćmy do naszych spraw, to, co jesteśmy umówieni na ten wyjazd?
- Wiesz, że nie cierpię tych wyjazdów, ale…
- Właśnie, te wyjazdy dają ci bezpośredni kontakt z czytelnikami, wiesz, że trudno dziś o dobrego czytelnika, więc nie marudź, zwłaszcza ty, znany już pisarz.
- A nie można tego przesunąć, właśnie zacząłem pisać nową książkę…
- Widzę jak piszesz, a te dwie to, co tutaj robią, chyba nie pomagają ci w pisaniu…
- Ot, to czysty przypadek, a zresztą, co ja mogę z tym zrobić, zawsze ten dom tęsknił gwarem, zwłaszcza latem.
-, Co do tej nowej książki to takie nie pilne, jeszcze ta ostatnia jest ciepła, ważna jest jej promocja, a wiesz, że konkurencja nie śpi.
- Czasem mam myśli, aby wyjechać do Szkocji, może tam bym miał większy spokój.
- Chłopie, na odległość widać, że kochasz tę małą, ale twój samczy egoizm, nie pozwala, aby ona do ciebie powróciła.
- Sam nie wiem, co mam robić…
- Pozbądź się tej drugiej i zostań z Jolą, taka moja rada, choć wiem, że to może odbić się czkawką w twojej twórczości…
Bach, nagle drzwi do gabinetu otworzyły się z hukiem.
- A tutaj skrył się nasz gospodarz, o … i nie sam, coraz bardziej mi tu się zaczyna podobać – krzyknął starszy z napastników, kierując broń w kierunku zaskoczonych kompletnie Wojtka i Weroniki.
- A kim pan jest i co tu… - nie zdążył wypowiedzieć do końca zdania, gdy otrzymał silny cios od napastnika prosto w twarz. Wojtek osunął się na podłogę, trzymając rękoma za twarz, Weronika podbiegła do niego, ale napastnik odsunął ją od rannego.
- Gdzie, zostaw go, nic mu nie będzie… - odezwał się młodszy z napastników – Weź te całe towarzystwo zgoń w jeden kont – zwrócił się do kompana – musimy trochę porozmawiać, a tematów mamy sporo…
- A ty, co kolego – zwrócił się do Roberta jego kompan – nie jesteś od rozkazywania, ja jestem starszy i mam pukawkę, lepszą niż ty, ha, ha, ha…
- Nie chrzań głupot, tylko dawaj ich tu do kominka, tam będzie najlepiej…
Napastnicy zgonili wszystkich na kanapę Wojtka, Weronikę, kierowcę z samochodu i obie dziewczyny, które zaskoczone, tym, iż oni traktują je tak samo jak resztę towarzystwa. Jolka próbowała nawet kokieterii wobec Roberta, ale on odepchnął siłą dziewczynę, Iza uśmiechnęła się, także próbując swoich wdzięków wobec Roberta, ale też to nie spotkało się z jego zainteresowaniem.
- To mamy wszystkich, a nawet o dwie osóbki ponad stan, ale to nie przeszkadza, krótko i zwięźle to załatwimy…
- Proszę pana, panowie, to jakaś chyba pomyłka, ja tutaj jestem służbowo…
- Zamknij się suko, pókim dobry – ryknął Robert do Weroniki, która próbowała protestować, ale szybko ucichła, siedząc pomiędzy Wojtkiem a swoim kierowcą, który miał zakryte oczy i związane od tyłu ręce – teraz ma być tutaj idealna cisza, odpowiadać można tylko na pytania, dziewczyny siadać na fotele, a pan pisarz porozmawia teraz ze mną, tylko bez żadnych nagłych ruchów, bo komuś może stać się krzywda, a tego chyba nikt nie chce! - wrzasnął Robert, kierując wzrok w kierunku wystraszonej Weroniki, która trzęsła się ze strachu, patrząc raz na jednego to na drugiego z napastników.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...