Szukaj na tym blogu

niedziela, 25 marca 2018

Opowiadanie " Nad jeziorem " - dziesiąta część z 13, premierowa publikacja

- No młody, rób te swoje porachunki, bo czas zabawić się, wiesz, że długo nie byłem na wolności, to by coś przydałoby się poużywać, a towaru tutaj, co niemiara – spojrzał w kierunku dziewczyn a także w kierunku Weroniki, która uciekła od jego wzroku, gdzieś na sufit.
- Na razie zapomnij o zabawie, idź do kuchni i poszukaj coś do żarcia, a ja sobie pogadam z panem pisarzem – spojrzał na Wojtka, który obserwował tego starszego napastnika, kiedy ten krępował sznurem jemu ręce.
Wojtek, zaskoczony tymi wydarzeniami, próbował poskładać wszystko w całość, uprzytomnij sobie teraz, że wizyty dziewczyn były zaplanowane, że one dwie są tak naprawdę wspólniczkami tych napastników. Próbował też na szybkiego ocenić sytuację i czy jest możliwość jakiejś próby obrony, zauważył iż ten starszy jest nie za bardzo jest zainteresowany współpracą z młodszym z napastników. Skojarzył także, że ten Robert to były chłopak, Jolki.
- To panie pisarzu, jak to było z moją dziewczyną – spojrzał w kierunku Jolki, która uśmiechnęła się do Roberta, – dlaczego ją tak potraktowałeś i dlaczego, ty psie dorobiłeś mi rogi – wrzasnął machając nad nim pistoletem – ja cie rozpieprzę na kawałki, a ty – spojrzał na Jolkę, nie szczerz zębami, bo i tak ciebie rozwalę, wszystkich was tu dziś rozwalę…
- Czekaj, daj się zabawić z laleczkami, co ty ocipiał, taki towar marnować…
- Masz tam coś do żarcia, to zapchaj się i nie pieprz daremnie...
- Robert, przecież mówiłeś, że mnie kochasz, że będziesz ze mną – krzyknęła zapłakana Jolka, która żałowała, że sprowadziła tutaj Roberta i jego kompana.
- Mówić, to ja zawsze dużo mówię i nie pamiętam, abym tobie coś obiecywał, ha, ha, ha – zaśmiał się.
- Hola, hola, kolego, coś ja tutaj nie rozumiem, ty obiecujesz zabawę i wycofujesz się, oj nieładnie, bo twój najlepszy kolega, pogniewa się, a chyba nikt tego nie chce, prawda skarbie – podszedł z pętem kiełbasy, do Weroniki, gładząc ją tłustą dłonią po twarzy.
- Cicho, jak chcesz, to zaprowadź tę paniusię i sobie zabaw się…
- A od kiedy ty będziesz mi wybierał laleczkę, a może ja chcę inną, może twoją Jolę albo tę małą – skierował wzrok na wystraszoną Izę.
- Robert, pozwolisz sobie na takie uwagi, przecież jesteś taki ważny, sam mi wspominałeś, że nie pozwolisz nikomu dmuchać sobie w kaszę – próbowała ratować się przed coraz bardziej natrętnym i obrzydliwym mężczyzną, który obśliniał się za jej plecami.
- Paniusiu zamknij się, bo za siebie nie ręczę, a ty – zwrócił się do Roberta - kończ tę drętwą gadkę, bo trzeba zabawić się i spieprzać stąd, dopóki psy nas nie wytropiły.
- Ja mam czas, a psy zanim tutaj trafią, to zejdzie do rana, a to sporo czasu…
- Jak chcesz, ja idę trochę na podwórko, bo mi tutaj śmierdzi czymś…
- Tylko za daleko nie odchodź, bo sprowadzisz kogoś jeszcze… a sprawdź ten samochód i ile ma benzyny.
- Dobra, dobra nie ucz ojca robić dzieci – krzyknął zamykając za sobą drzwi.
- No to teraz porozmawiamy ze sobą panie pisarzu – zwrócił się do Wojtka, siadając naprzeciwko niego – a resztę towarzystwa proszę o ciszę, bo rozwalę na początek




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...