Szukaj na tym blogu

czwartek, 22 marca 2018

Opowiadanie " Nad jeziorem " - siódma część z 13, premierowa publikacja

Nagle wszyscy usłyszeli pukanie, a raczej głośnie stukanie do drzwi, Wojtek spojrzał na dziewczyny, Jolka jakby z napięciem spojrzała w kierunku wejścia zaś Iza odsunęła się za Wojtka.
-, Kto tam znowu – zapytał się gospodarz, ściskając klamkę prawą ręką.
- Otwórz, to ja Weronika – krzyknęła zza drzwi kobieta.
Wojtek uchylił drzwi i ujrzał w postać kobiety, otworzył szerzej:
- To ty Weronika, a co ciebie tutaj sprowadza o tej porze?
- A nie uwierzysz, mam pilną sprawę do ciebie, a że była dziś tutaj na wieczorze autorskim Adama, no wiesz tego poety, ale ty nie jesteś sam… - spojrzała w kierunku wyłaniających się z cienia dwóch postaci.
- A to moje znajome postanowiły mnie niespodziewanie odwiedzić…
- Przecież to Jolka, a tej drugiej pani nie przypominam sobie …
- Chodzi mi o ostatnią twoją książkę, mam pilną propozycję z tym związaną, nie odbierasz telefonu. - Jeszcze raz kobieta spojrzała w kierunku dziewczyn, które schowały się znowu do cienia, bliżej ciepłego kominka.
- Nie odbieram, bo jest chyba zepsuty czy linia uszkodzona, moja gosposia zgłaszała to od siebie, ale nikt nie zgłaszał się do mnie, a zresztą dla mnie to i lepiej, chociaż mam – spojrzał na całe te swoje towarzystwo – a raczej miałem do dziś święty spokój, a jak ty tutaj dotarłaś z miasteczka?
- A podwiózł mnie nasz kierowca od wydawnictwa, tam zaparkował koło tej krzywej wierzby, a co mocno jesteś zajęty, z takim towarzystwem…
- Przestań, jakie tam towarzystwo – szepnął jej w ucho – ot niby we dwie tutaj są przypadkowo.
- To, co możemy porozmawiać gdzieś, to powinno nam zająć najwyżej jakiś kwadrans, no może pół godziny.
- Oczywiście, przecież jesteś moją szefową, od ciebie zależy jak potoczą się moje dalsze losy…
- Oj jak zwykle przesadzasz, a tak poważnie, gdzie możemy porozmawiać, wiesz nie za bardzo mam czas, jeszcze dziś musimy wrócić do Warszawy.
- To chodźmy do mego gabinetu, tam będziemy mieli spokój.
- A dziewczyny?
- Dadzą sobie rady.
- To idziemy, bo czas to pieniądz w naszej branży – odrzekła Weronika, poprawiając swoje piękne, długie blond włosy. Wydawnictwo, które promowało książki Wojtka, a wcześniej także kilka pozycji autorskich jego ojca, miało swoją już wyrobioną markę. Weronika, była współwłaścicielką a jednocześnie szefową promocji tego wydawnictwa, była kobietą wolnego stanu, około czterdziestki, ale nie jedna z młodszych kobiet zazdrościła jej wyglądu. Mieszkała w podwarszawskich okolicach, w dużym domu, nie miała dzieci, była po rozwodzie. Od chwili rozstania się z małżonkiem, nie była w stałym związku, choć zdzierały się jej przelotne romanse. Chodziły pogłoski, że ojciec Wojtka też miał z nią krótki romans, ale ona zaprzeczała temu. Wojtek znał ją od momentu, gdy pojawiła się w ich domu, właśnie poprzesz znajomość z jego ojcem. Gdy był jeszcze nastolatkiem, a ona kobietą około trzydziestki, nie raz zawieszał na jej osobie swój wzrok. Weronika była kokieterią, ale i bardzo wymagającą kobietą. Wymagała od swych podwładnych i od autorów



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...